IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament potwora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Podwładny Zielonego Króla

PisanieTemat: Apartament potwora   Sob Lut 14, 2015 11:07 pm



Sporych rozmiarów apartament, w którym panuje wieczny bałagan. Gdyby tylko zapalić światła bądź odsłonić okna, byłoby tutaj całkiem przyjemnie i jasno. Niestety, wszelkie próby zrobienia czegoś podobnego, kończą się sprzeciwem gospodarza. Swoją drogą, jeżeli ktokolwiek chce się tutaj dostać, lepiej, aby poszukał zapasowego klucza pod wycieraczką, bo mało prawdopodobne, aby Monster sam i z własnej, nieprzymuszonej niczym woli, otworzył komukolwiek - jednocześnie odchodząc od swojego bezpiecznego kącika. No i od ukochanego komputera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t62-monster

avatar
Podwładny Zielonego Króla

PisanieTemat: Re: Apartament potwora   Nie Lut 15, 2015 7:24 pm

    Kiedy wyszedł z bazy, trafiło mu się niewyobrażalne pasmo nieszczęść. Chyba właśnie dlatego wolał nigdy nie wychodzić z domu. Po pierwsze, wszedł do jakiegoś bajorka, a w sumie kałuży... Nie wiedział, to była jakaś papka ziemi i błota! No i oczywiście musiał się w to wszystko przewrócić, jednocześnie brudząc. Nienawidził odwiedzać bazy. Dlaczego ona musiała być na takim zadupiu jak to miejsce? Nie mogli mieć takiej wygodnej jak HOMRA?! Oni mieli całkiem fajny bar! Chociaż w sumie... No cóż, już niedługo ten bar może zostać zdemolowany. Podobnie jak dosłownie wszystko, co będzie się znajdować w zasięgu walki dwóch klanów - czerwonego z niebieskim. Tak, Raquel liczył tylko i wyłącznie na to, aby te dwie grupy w końcu pogrążyły się w niszczącej wojnie. Nie jego wina, że nie potrafił się doczekać tego, co będzie miało miejsce!
    Kiedy dotarł do swojego apartamentu na ostatnim piętrze, słońce dalej dawało o sobie znać. Nienawidził tego. Nic dziwnego, że już od wejścia zdjął zabłocone buty, ale także pozbył się spodni i koszulki. Jednym impulsem elektrycznym sprawił, że elektryczne zasłony w całym mieszkaniu opadły, a monitory - na których Monster pracował - załączyły się.
    Zabłocone ubrania, wylądowały gdzieś na podłodze. Monster również kupił sobie siatkę z energetykami jak i gotowymi zupkami instant. Nie gotował, a coś jeść musiał. Nawet, jeżeli jego żołądek cierpiał przez to. Ale kto by się tam tym przejmować? Tym bardziej, że informatyk już po chwili chwycił litrową butelkę z napojem energetycznym i podszedł do swojego komputera, rozsiadając się przy nim. Musiał skończyć wirusa, a do tego było trochę chłodno tutaj. No ale nic, przeżyje. A zimno nie było mu w ogóle aż tak straszne, aby musiał się ubierać.
    - Oni się nie pozbierają po tym... To będzie piękne! Hahahaha! - zaczął się śmiać, sam do siebie, a po chwili usłyszał, że drzwi się otwierają. Odwrócił się, uważnie przyglądając się osobie, która weszła do środka. Przez ten czas zdążył już wypić pół litra napoju, nie do końca zdrowego dla jego organizmu.
    Jak się szybko okazało - do mieszkania aspołecznego informatora - wszedł Leighton. Znał go i w sumie to już się przyzwyczaił do jego wizyt. No skoro miał na nie zarówno czas, jak i ochotę to mu nie zabroni, prawda? Tym bardziej, że zawsze przynosił mu coś dobrego do jedzenia lub gotował na miejscu!
    - Cześć - powiedział, kiedy już chłopak wszedł do pokoju, w którym siedział. Monster nie wydawał się jakoś przejęty, że siedzi w samych bokserkach. Przecież gdyby poszedł po swoje ubrania, w ogóle by nie zdążył napisać do końca tego cholernego programu wirusa! Albo po prostu mu się nie chciało iść po jakieś szmatki na siebie.
    - Leithon, od jutra lepiej nie wychodź zbyt często na miasto. Czerwoni i niebiescy będą najprawdopodobniej niszczyć miasto. Może będzie wojna. Będziesz szukał rannych czy chował się w mieszkaniu? - zapytał, doskonale wiedząc, że jednak król różowych powinien pomagać innym klanom, w szczególności, kiedy byli po prostu w odpowiednich relacjach i klany zbytnio im nie zagrażały.


Ostatnio zmieniony przez Monster dnia Wto Lut 17, 2015 2:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t62-monster

avatar
Różowy Król

PisanieTemat: Re: Apartament potwora   Nie Lut 15, 2015 8:52 pm

Leighton był życiową ciapą jak każdy wiedział wkoło. Przewracał się przy byle okazji. Wpadał na różne rzeczy, a czasem nawet i zarywał w ludzi. Nie, nie do nich, a w nich. Niestety niektórzy źle przyjmowali fakt, że mało wyrośnięty dzieciak zderzał się z ich ciałem w dodatku dosyć boleśnie. Tego dnia różowy król miał chyba wyjątkowego pecha. Gdyby mógł, to przewinąłby dzień do końca i rozpocząłby jutrzejszy, nie pamiętając o zajściach minionego. Więc gdy jego czoło z hukiem wpadło na wielkiego gościa, który mógłby ze spokojem robić za szafę trzydrzwiową... no wtedy było nieciekawie. A koniec końców, ta sytuacja zweryfikowała mocno kondycję samego Leightona. Koleś biegł za nim przez trzy ulice, dopiero gdzieś na czwartej, w tłumie zgubił go. A także prawie swoje biedne serce. Choć ono mogłoby być w gardle równie dobrze. Potem jeszcze stwierdził, że sam stracił rachubę gdzie aktualnie się znajduje i kolejną godzinę zajęła mu podróż odnalezienia prawidłowej drogi. A on chciał tylko dobry uczynek. Chciał zanieść Raquelowi jedzenie, bo ten pewnie znów nie jadł od nie wiadomo jak długiego czasu. Przeliczył się ze światem, bowiem jak widać miał inne plany względem jego osoby. Głupi świat, co jeszcze mogło pójść źle?
- Nie, to nie wyzwanie - zamruczał i zmrużył powieki, nawet nie pukając, tylko od razu wchodząc do apartamentu członka zielonego klanu. Nawet nie chciał znać dalszych granic swojego pecha. Może nawet miał nadzieję na w miarę spokojne popołudnie w tym miejscu? - Dzień dobry, duchu. Jak idzie twoja cudowna egzystencja w tym dziwnym świecie? - rzucił, od razu wpadając do pokoju w którym znajdował się Raquel. Jak zwykle w bokserkach, jak zwykle przy komputerze. W sumie można mu tak zdjęcie zrobić i się nabijać, że nie zmienia miejsca nawet o milimetr. - Znów coś kombinujesz? Wiesz, że teraz jestem zobowiązany powiedzieć o tym czerwonej królowej? - stwierdził i podszedł bliżej i postawił jedzenie na biurku. A raczej chciał, bo znów się przewrócił. Tym razem chyba nawet nie potknął się o własne nogi, a o bliżej niezidentyfikowaną rzecz, leżącą na podłodze. Ale jego pech zadziałał i teraz oto leżał na głowie Monstera, a twarz podwładnego zielonego króla znajdowała się w niewygodnej pozycji wbicia w klawiaturę.

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Zielonego Króla

PisanieTemat: Re: Apartament potwora   Nie Lut 15, 2015 9:21 pm

    Najwidoczniej, oni obaj mieli dzisiaj jakiegoś cholernego pecha. Ciekawe, który z nich większego. Chyba mogło się już po chwili okazać, kto dzisiaj umrze, a kto jednak sobie jeszcze pożyje.
    Chyba wszystko było w porządku, skoro wirus właśnie został skończony i wystarczył tylko jeden przycisk do wysłania go to wystarczyło poczekać do jutrzejszego dnia. Całe szczęście, że mężczyzna to wszystko pisał już na odpowiednio przygotowanym sprzęcie ze szmuglerki! IP mogło zaprowadzić tylko i wyłącznie do baru HOMRY, identycznie jak komunikat. Wszystko wskazywało na to, że to ci czerwoni się w coś zabawili.
    - Cudownie. Dzisiaj wyszedłem nawet z mieszkania - odpowiedział, przewracając po chwili oczami, kiedy tylko usłyszał, że Lei coś wspomniał na temat czerwonej królowej. - Och, siedź cicho. I co? Dasz jej na mnie namiary? Nie usuwam niebieskim plików. Robię im lekki bajzel, tylko tyle - powiedział, a kiedy tylko wylądował twarzą na klawiaturze, znieruchomiał. Jednak bardzo szybko zrzucił z siebie różowego, nie przejmując się tym, że chłopakowi może się coś stać. Teraz była ważniejsza jego dupa, która była w zagrożeniu. Wręcz wszedł do monitora, widząc, że wirus został pomyślnie wysłany. Nawet nie rzucał spojrzenia różowemu, nakazując mu jednym gestem siedzieć tam, gdzie jest.
    Cholera, cholera, kurwa jego jebana mać Leithona! Jak mnie namierzą to mu jelito cienkie przez dupę chyba wyrwę! - teraz głównie wyklinał w myślach na kolegę, jednak, musiał pierw się skupić na aktualnej sytuacji. Upewnił się, że IP nie należy do niego. W takim wypadku chyba wszystko było w porządku. Teraz tylko i wyłącznie doprowadził do spalenia dysku twardego, co spowodowało wyłączeniem się sprzętu.
    Po pięciu minutach, wszystkie komputery w bazie głównej Sceptor 4 - ale także i te prywatne - dostały niesamowitego przeciążenia. Losowe pliki zmieniły swoje położenia na dysku, pulpicie, w folderach, pozmieniały nazwy, pod którymi były zapisane, a część z nich również i swoją zawartość. Kiedy już przeciążenie zniknęło, pojawił się black screen, a na nim komunikat. Jeżeli niektórzy z członków niebieskich byli wystarczająco szybcy to udało im się namierzyć IP wysyłania - czyli po prostu namiary na bar HOMRY. No i ci, którzy mieli załączone głośniki bądź pracowali na laptopach, mogli usłyszeć śmiech, bezdyskusyjnie należący do czerwonej królowej.
    Odetchnął, wygodnie układając się w fotelu i w tym momencie piorunując wzrokiem chłopaka. - Wiesz, że gdybym pisał to na swoim komputerze lub gdybym nie miał odpowiednich ustawień pod wysłanie, w tym momencie byłbyś martwy? - zapytał, będąc śmiertelnie poważnym. Całe szczęście, że jednak wszystko wolał przygotować z wyprzedzeniem!
    - No, ale nieważne. Miałem to wysłać dopiero jutro. Peszek, że dzisiaj poszedł ten wirus. I lepiej trzymaj japę na kłódkę. Pamiętaj, że przez te kabelki w ścianach nie przechodzi tylko prąd. No i jest mnóstwo kamer, nawet w miejscach, o których nie jesteś do końca świadom istnienia - powiedział, zerkając na laptopa ze spalonym procesorem. Wziął go i po prostu rzucił go na podłogę, zaczynając go deptać - i niszczyć jeszcze bardziej. Nie może pozostawić po sobie dowodów zbrodni.


Ostatnio zmieniony przez Monster dnia Wto Lut 17, 2015 2:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t62-monster

avatar
Różowy Król

PisanieTemat: Re: Apartament potwora   Wto Lut 17, 2015 10:04 am

Po głębszym zastanowieniu się chłopak zmrużył oczy. Z jednej strony Monster był kościsty, ale z drugiej niesamowicie mięciutki. Czy to miało jakikolwiek sens i znaczenie? Nie. Szczególnie, że wszystko było tylko ciszą przed sztormem. Burza to za małe określenie na to co miało nadejść. Zaczęło się od tego, że wylądował na ziemi z prędkością światła. Nawet nie zauważył chwili, w której został zrzucony z zielonego. Na szczęście jedzenie zdążył uratować, bo stało grzecznie obok niego. Usiadł grzecznie podciągając kolana pod klatkę piersiową. W małej głowie analizował sobie różne koncepcje tego czy przeżyje czy nie. Raquel wydawał się być zdenerwowany i... przestraszony? A to oznaczało nic dobrego dla jego osoby. Z drugiej strony był królem różowych, przecież ktoś pod władzą Hiko nie zrobiłby mu krzywdy. Wolał siedzieć nieruchomo jak mu niemo nakazał chłopak, by cierpliwie zaczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Nawet nie wpadł na to, że ten koleś wysłał jednak tego wirusa. W czasie, w której Monster gorączkowo coś sprawdzał, Leigh pozwolił sobie na zajrzenie w jego zdrowie. Nie była zbyt żywa, a to oznaczało, że znów ten kurczak na coś cierpiał. Anemia? Prawdopodobnie. Jednak to nie był zbyt dobry moment na leczenie, bo zaraz sam może tego potrzebować. Ach, pal licho te koordynację ruchów biedronki. Gdy tak sobie rozmyślał, gapiąc się na zieloną aurę, nagle komputer się wyłączył. Znaczy monitor. Chłopak nie znał się na komputerach zbytnio, żeby wiedzieć co się dzieje. Po prostu zrobił się czarny ekran. Przestraszyłby się bardziej, że to jego wina, ale Raquel wydawał się bardziej zrelaksowany niż wcześniej. Czyli wszystko musiało być w porządku? Tak?
Cały spięty oglądał jak chłopak przeciąga się na fotelu. Upewniło go to tylko. Problem został zażegnany. Choć w sumie to nie. Nie został. A pogorszył się. Ku uciesze zielonego klanu oczywiście.
- Zaraz, co? To już poszło? - W ogóle darował sobie reagowanie na wzmiankę o śmierci. Słyszał to bardzo często z ust Maresa i starał się na to nie zwracać uwagi. Leczysz na siłę? Mógłbym cię za to zabić. Przychodzisz tutaj i mi przeszkadzasz? Umrzesz kiedyś. I tak dalej. Oczywiście to wydało się o wiele bardziej poważne, ale póki chłopak nie zacznie czegoś w kierunku swoich słów, to Leighton czuł się w porządku. Teraz za to zerwał się na nogi, gdy ten zaczął deptać swój komputer, znów gadając groźby, które młodzieniec oczywiście puszczał mimo uszu. - Nie ma nawet mowy, że będę siedział cicho. I dobrze o tym wiesz. - rzucił i wybiegł z apartamentu należącego do Raquela. Biegł prosto do Homry. Przecież ktoś ich musiał uświadomić. Samo przywiązanie do Hotaru zrobiło swoje. Nie myślał o konsekwencjach.

[z/t]

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Zielonego Króla

PisanieTemat: Re: Apartament potwora   Wto Lut 17, 2015 3:02 pm

    Może i miał delikatną manię wyzywania Leightona, ale gdzieś w głębi duszy był mu wdzięczny za to, co robił. Nie jego wina, że nigdy tak naprawdę nikt się nim nie zajmował, a kiedy ktoś już próbował mu okazać jakieś uczucie - było za późno, bo Raquel już stał oschły na innych ludzi. Nienawidził, kiedy ktoś poruszał jego prywatne sprawy i po części również chciał, aby inni dali mu spokój. Jednak zdawał sobie sprawę, że gdyby ten różowy królewicz by go nie odwiedzał, tak naprawdę już dawno byłby przynajmniej w szpitalu pod kroplówką. Kilkadziesiąt razy. No, ale teraz chyba coś się spierdoliło.
    - Kurwa, Leighton wracaj! - wydarł się za nim, kiedy chłopak tylko wyszedł. I co on miał teraz począć? No tak. Przydałoby się wynieść stąd jak najszybciej i zniszczyć ślady swojej działalności, bo jeżeli HOMRA dorwie jego komputery - nie są idiotami i bardzo szybko się tutaj zorientują, co i jak on mieszał w sieci, jak i w mieście. Na samym początku, będzie trzeba coś zjeść.
    Zerknął na jedzenie, które przyniósł mu Lei i westchnął. Ostatnia Wieczerza czy coś w ten deseń. No, z pewnością bez tego różowego chłopaka nie będzie się dobrze odżywiał, a było bardziej niż pewne, że w najbliższym czasie będzie musiał się ukrywać. Również przed królem różowym, który może go wsypać. Wiedział, że był blisko związany z czerwonymi. I to nie tak, że podejrzewał go o specjalne wydanie... Nauczył się, że Lei jest nieco wrażliwy. Na pewno się tym przejmie, bez większego namysłu zacznie pierdolić od rzeczy królowej chochlików, że jakiś fagas z zielonych podszył się pod nich i przeprowadził atak na komputery niebieskich... Ech, ech. Z królowej raczej idiotki nie zrobi i nie będzie mógł się wymigać od podania danych personalnych, jak i adresu mieszkania Monstera. Czyli będzie musiał wywinąć się stąd w najlepszej możliwej formie, jaka tylko była! Niezauważalny opuści mieszkanie, wcześniej niszcząc bądź zabierając swoje pliki...
    Kiedy tak jadł, pyszne mięsko przyniesione przez Leia, sięgnął po kartkę i napisał na niej wiadomość do HOMRY, gdyby ktoś z nich pojawił się w jego mieszkaniu:
    "No cześć chochliczki! Niestety, jak możecie zobaczyć, już mnie tutaj nie ma. Nie zostawiłem wam niczego ciekawego, ale jak chcecie to możecie posprawdzać wszystko. Zróbcie tutaj bajzel - nieważne, bo to moje mieszkanie, a mnie stać na naprawy. Ach, no i oczywiście możecie mnie szukać, ale lepiej zajmijcie się waszymi ukochanymi smerfami, które zaczną was gnębić i ścigać. ♥
    PS. Przekażcie królowej, że jej piękny śmiech zabrzmiał w centrali Sceptoru 4, jak i na prywatnych komputerach. I też was kocham. ♥
    "
    Kiedy skończył pisać, zgiął kartkę w pół i zostawił przy komputerze w widocznym miejscu. Podpisał kartkę wielkimi literami - DO HOMRY, jednak nie skończyło się na tej jednej wiadomości. Już po chwili zaczął pisać kolejną, tym bardziej nieco dłuższą.
    "Nie wiedziałem, jak zareagujesz i jak szybko mnie wydasz chochlikom, toteż nie musisz mnie szukać, bo najpewniej oni wykorzystają cię, aby znaleźć mnie. Swoją drogą to dziękuję za obiad! Pyszne mięsko! No i nie ma marchewek. Marchewki to zło. No i dziękuję za to, że mnie leczyłeś. Jak wyląduję u was w szpitalu i zacznę się drzeć, że chcę mieć tutaj azyl to raczej HOMRA będzie miała to w dupie i tak cz siak po mnie przyjdą, prawda? No nic. Mam nadzieję, że zupki chińskie czy fast-foody mi wystarczą na pewien czas i nie wyląduję w szpitalu, bo będę potrzebował kroplówki. W ewentualności, zaczepię jakiegoś twojego podwładnego i poproszę go o pomoc. Może, bo nie wiem jak to będzie wyglądało i jak długo będę mógł się poruszać po mieście, nim nie stanę się jakimś walonym popiołem.
    Ach, no i możesz przypilnować, żeby nie zdemolowali mi do końca mieszkania? Zabrałem wszystkie pliki ze sobą, niczego tutaj nie znajdą. Również zadbam o zapisy z kamer. Żadna nie zakoduje mojej paskudnej gęby. Będę się chował może gdzieś w lasach. Tam chyba będę najbezpieczniejszy. No chyba, że się jednak te chochliki zaczną z naturą zaprzyjaźniać.
    PS. Nie wiem czy mnie wydasz, czy nie... Ale stawiam na to, że nie zapanujesz nad sobą i możesz przez pomyłkę powiedzieć królowej za dużo. Więc taka prośba. ZAMKNIJ SIĘ CHOCIAŻ NA CHWILĘ, KIEDY BĘDZIESZ COŚ O MNIE IM MÓWIŁ. No wiesz, życie mi jeszcze miłe i miałbym ochotę na zaprzyjaźnienie się ze stołkiem króla w zielonych. Mwahaha! Kiedyś się spotkamy na stołku. Spokojnie, w końcu wiesz, że szpital i wszyscy różowi są bezpiecznie ze strony zielonych, a jeżeli któryś by coś zrobił to dam ci namiary i po prostu posadzę takowego na krzesełku elektrycznym. ♥
    "
    Po tym zrobił to samo, co z pierwszą kartką, jednak tę podpisał "Do Leightona", nie przejmując się zbytnio, kiedy chłopak tę kartkę przeczyta. Przeczyta to przeczyta, nie to nie. To była prosta logika Monstera, który już po pewnej chwili skończył jeść i swoim starym zwyczajem zostawił te wszystkie naczynia na stole, na którym jadł.
    Kiedy już się pożywił, jego celem stało się wypięcie ze wszystkich komputerów dysków, a pamięć laptopów skopiowanie na inne nośniki. Zajęło mu to koło godziny, licząc z ich pakowaniem i niszczeniem danych w oryginałach. Do torby spakował wszystko, i tylko jeden laptop. Zabrał również swoje dokumenty, wraz z ubraniami. No, dokumenty te fałszywe i podrobione również zabrał, nie mając zamiaru ryzykować. Nim w ogóle wyszedł ze swojego mieszkania, zebrał jakieś stare zdjęcia ze szkół czy pamiątkowe dyplomy i - uszkadzając wcześniej system przeciwpożarowy - podpalił je zwyczajnym ogniem z zapalniczki. Nie da się rozpoznać.
    Nim wyszedł, doprowadził do zwarcia kamer nie tylko w tym budynku, ale i na całej ulicy. To takie zabawne, kiedy wszystko pogrążyło się w mroku, bo jeden facet musiał szybko uciekać i być niezauważonym.
    Kiedy wyszedł z budynku, skierował swoje kroki na obrzeża miasta. Nie wydawał się być w jakikolwiek podejrzanym. Zachowywał się zupełnie normalnie, nie czując winy za to, co zrobił w ostatnim czasie. Nie był kimś, kto się wyróżniał i ludzie nigdy nie zapamiętywali go na ulicy, więc HOMRA na próżno mogłaby o niego wypytywać. Wydawał się być zwyczajnym studentem informatyki lub czegoś, co było z nią powiązane. Jakiś kierunek ścisły... A co ludzi wokół taki studencik w ogóle może obchodzić?
    Postanowił tymczasowo zatrzymać się w starym i opuszczonym budynku, w dzielnicy, która nie należy do często odwiedzanych. Ludzie go ignorowali, kiedy szedł. I chyba miał tyle szczęścia, jeżeli chodziło o ten temat anonimowości.

    [z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t62-monster
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Apartament potwora   

Powrót do góry Go down
 

Apartament potwora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» {Sun Tower} Apartament Tamira
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Our bodies get bigger, but our hearts get torn up. :: Teren miasta :: Mieszkania-
Współpraca
Raashtram PBF Vampire KnightHogwartDreamWild Land AAFAXIS MUNDIOne Piece Revolution






BlackButler









Akademia Superbohaterów







Król Lew







Kuroko no basuke



The Walking Dead

Spirit Animals World