IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice w mieście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nowy

PisanieTemat: Ulice w mieście   Pią Lut 13, 2015 9:57 pm



Ulice to coś co każde szanujące się miasto musi posiadać. Brukowane, ciągną się po całym mieście. Można nimi wszędzie dotrzeć, znajdują się przy każdym budynku w mieście. W nocy oświetlane lampami. I to nie wszystkie Chociaż nie ma co się rozpisywać. Jest to temat w gruncie rzeczy uogólniający. Sama różnorodność wszystkich ulic w mieście jest gigantyczna, nie sposób je wszystkie zliczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Różowy Król

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Pon Mar 02, 2015 7:17 pm

Leighton zatrzymał się w końcu na jednej z mniej zatłoczonych ulic metropolii Tokio. Oprócz niego praktycznie nikogo tu nie było, a skończył biec, bo płuca paliły go żywym ogniem. Miał dość wysiłku na dziś. W dodatku wychodziło na to, że nikt go nie gonił, co chłopak przyjął z dość sporą dawką ulgi. Rozejrzał się po miejscu, w którym wylądował i stwierdził, że w sumie... to nie wie gdzie właściwie się znajduje. Ok jest to jakaś uliczka, ale na tyle nieznana, że sam różowy król wątpił, że kiedykolwiek tu był. Zastanawiał się co to w ogóle za dzień. Spotykają go tylko i wyłącznie nieszczęścia, jeden po drugim. Tyle, że nawet nie był w stanie ich zliczyć. Wirus, wpadka na jakiegoś kolesia, potem Homra, no i ten wzrok Serah, gdy wycofywał się z baru... Czuł się jakby ją po prostu zawiódł, jednak nie mógł wydać Raquela. To był jeden z jego całych dwóch przyjaciół. Jak w ogóle ktoś mógł pomyśleć, że Leslie stanie między nimi i wybierze jednego. Poniekąd wybrał... Martwił się o czerwoną królową, jednak to, co Katsu chciał zrobić Monsterowi... w jego oczach była nienawiść. Nie ufał mu, to właściwie była jedyna osoba, której nie ufał w tym klanie. Jego przerażająca aura zapadała w pamięci jako krew. Taki właśnie miała odcień. Na samą myśl chłopak się wzdrygnął i rozejrzał. Powinien wracać do szpitala, zobaczyć jak się miewają pacjenci. Przełykając ciężko ślinę, z duszą na ramieniu skierował się gdziekolwiek, mając nadzieję, że to dobra droga i nic już go złego na niej nie spotka.

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Pon Mar 02, 2015 8:06 pm

Yakuza nie miał ostatnio nic do roboty w mieście. Co prawda, dorabiał sobie na czarno, ale aktualnie nie miał żadnego zajęcia, więc po prostu włóczył się w tę i we w tę. Zastanawiał się nad tym, co ciekawego mógłby robić i w tym zamyśleniu skręcił w jedną z ulic tego jakże barwnego miasta. Nie bał się, że może wpaść w jakieś kłopoty, bądź coś. Nogi miał sprawne, w razie gdyby widział, że jest skazany na porażkę, bądź coś, zawsze mógł spier...ekhm..uciec. Kontynuując. Skręcił w jedną z uliczek, bawiąc się w kieszeni swoim nożem. Nawet nie zauważył pewnej osóbki, która szła w przeciwnym kierunku i z jego szczęściem wpadł właśnie na nią. Nóż w kieszeni się otworzył i niemalże odciął mu palca. On oczywiście to co poczuł, normalny, zdrowy człowiek porównałby do przejechania palcem po pilniku. Nic szczególnego. Niestety trysnęła krew, a z tym był już problem. Westchnął cicho i odchrząknął. Dopiero teraz przyjrzał się dokładniej, owemu osobnikowi.
-Przepraszam. Wszystko okej? - Spytał. Nawet wysilił się na odrobinę troski w swoim głosie. Wyciągnął prawą rękę z kieszeni i nawet nie zwracając uwagi na palucha, dyndającego na resztce skóry, ani krew, tryskającą we wszystkich możliwych kierunkach wyciągnął przed siebie, mając nadzieję, że chłopak ją uściśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Czerwonego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Sob Mar 07, 2015 7:20 pm

Szczerze mówiąc, Katsuro nie liczył na wiele chcąc dopaść Leightona. Miał on niestety dość czasu by zapaść się pod ziemię i nie wyściubiać nochala z swej szczurzej nory przez co najmniej tydzień. Ten tchórz prawdopodobnie nie prędko ponownie zagości w Homrze, nie po tym epizodzie z hakerem. Na szczęście Serah niebawem miała wyciągnąć królewskie kopyta, a między innymi dzięki temu nikt nie mógł stanąć Katsuro na drodze ku objęciu władzy w klanie. Jednak zanim to nastąpi, musiał oczyścić teren z robactwa, a Leighton w tej chwili był pierwszy na liście do odstrzału.
Biorąc głęboki wdech jasnowłosy ponownie rozejrzał się dookoła, nieznacznie dociskając pedał gazu, po czym odbił w prawo nie licząc w związku z tym na wiele. Z wciąż jednak nie stygnącą nadzieją, kontynuował poszukiwania i los nagrodził niezłomność naszego intryganta. Dosłownie przed nim, rozprawiając o czymś z nieznanym Isekiemu kolesiem, stał ten sam tchórzliwy Leight, nadal widocznie zmachany po niedawnej ucieczce. Katsuro zasępił się nieznacznie, najchętniej z rozpędu wjechałby w nich i zakończył przynajmniej jedną sprawę, ale nie był głupcem i przede wszystkim zawsze myślał perspektywicznie. Już nie tak szybko, choć i niezbyt wolno, podjechał do poszukiwanego króla z skleconym naprędce planem działania.
- Leighton! Wiesz co narobiłeś?! Serah postanowiła sama pójść do niebieskich i załatwić sprawę w najgłupszy możliwy sposób. Chyba zdajesz sobie sprawę co ją czeka?! Będziemy potrzebować twojej mocy. Wsiadaj, nie mamy czasu do stracenia! - Ooo tak, presja chwili i słabość do Serah, Katsuro miał nadzieję że tym razem uda mu się zagrać na emocjach robaczka i zmanipuluje go nie musząc uciekać się do płytkiego mordobicia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t94-katsuro-iseki

avatar
Różowy Król

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 08, 2015 3:25 pm

Podsumujmy co się tak naprawdę wydarzyło, podczas gdy różowy król próbował łapać swój oddech w biedne małe płuca, nienadążające z opadaniem i unoszeniem się. Leighton zamyślił się i nawet nie zauważył, że wielki... wręcz ogromny koleś zbliżał się w jego kierunku, a koniec końców oświecenie nastąpiło podczas zderzenia czołowego. W konsekwencji tego, władca wręcz odbił się od gościa i wylądował tyłkiem na chodniku, nie wiedząc o co chodzi. Oczywiście w pierwszej chwili pomyślał, że to ludzie z Homry go znaleźli i zaatakowali, w drugiej pomyślał, że to niemożliwe, a potem podniósł łepek i spojrzał na... niego. Człowiek gigant? Małe drzewo? Ale zaraz, rośliny nie chodzą. Czyli pozostaniemy przy pierwszej opcji. Z całego szoku nawet nie zrobił czegoś w stylu "kutwa, znów pech, niech ten dzień się skończy, błagam", po prostu się podniósł chwiejnie na nogi, nadal przypatrując człowiekowi przed nim. Widział go pierwszy raz na oczy, zresztą taki ktoś na pewno zapadłby w pamięć.
- Dz-dzień dobry - powiedział z wahaniem, uspokajając drżenie kolan. Nadal musiał zadzierać głowę, żeby zobaczyć twarz Yakuzy, co było naprawdę dziwnym doświadczeniem. Znaczy samo unoszenie nie, bo Leslie z reguły był niższy od ludzi, jednak z tak skrajnym przypadkiem wzrostowym się jeszcze nie spotkał. Mężczyzna wyciągnął rękę na przywitanie i wtedy biedny żołądek kurdupla znów przeżył szok. Niestety nie zemdlał, nie wyrzygał, nic z tych rzeczy, krew i wnętrzności były jednymi z niewielu rzeczy, które go nie przerażały ani nie obrzydzały. Może ze względu na władanie różowym klanem? A może po prostu ponieważ widział już wiele okropnych przypadków i to nie zaliczało się do najgorszym? Po prostu nie spodziewał się akurat tego w takim miejscu. - Nic się nie stało - rzucił i przygryzł dolną wargę. Wyciągnął swoje ręce, które już zaczęły przybierać otoczkę w kolorze jego klanu, by wyleczyć tę biedną dłoń, ale pojawił się najmniej oczekiwany z gości wieczoru, a mianowicie Katsura. Leighton pisnął jak mała gwałcona dziewczynka i schował się za nowo poznanego, próbując się rozpłynąć. Niestety nie działało, a to co usłyszał od podwładnego Serci ścięło go z nóg.
- G-gdzie poszła? - zachłysnął się powietrzem. W sumie w tamtym momencie przestał w ogóle myśleć, bo po jego głowie tłukły się słowa Katsu. Oczywiście od razu w nie uwierzył, bo czemu miałby nie. Nie przyjął nawet jednego małego zawahania. Chwilę się jeszcze jednak chował. - Jasne, tak, oczywiście - kiwał głową jak zdenerwowana nastolatka, która nie wie z którym chłopakiem wpadła, a potem zmierzył do samochodu. Bał się o swoją siostrę. Była dla niego wszystkim. Jeszcze się odwrócił na jeden moment do Yakuzy. - Przepraszam pana, ale nie mogę panu tego teraz naprawić, ale proszę iść do szpitala, bo to wygląda źle i się pan jeszcze wykrwawi, proszę, przepraszam. - ukłonił się i wsiadł do auta Katsuro.

_________________
#cc3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Czerwonego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 08, 2015 4:32 pm

Któż mógł przypuszczać że pochwycenie różowego króla w sidła okaże się tak proste. Naiwny Leight bez krzty zdrowego rozsądku wpakował się do samochodu przyszłego oprawcy, naprawdę... dał się zrobić jak dziecko. Cóż, Katsuro mógł jedynie być mu wdzięcznym, w końcu znacząco ułatwił przyszłemu królowi czerwonych robotę, bez najmniejszych oporów i komplikacji, ta głupia Serah naprawdę leżała smarkowi na sercu. Ruszając z piskiem opon, Katsuro bez oporów docisnął pedał gazu, rzucając tylko do ofiary.
- Zapnij pasy... nie ma czasu do stracenia. - Po chwili byli już daleko od uliczki która stała się świadkiem początku gehenny niewinnej ofiary Katsuro, ofiary którą również musiał ponieść Leighton, by wytrzebić glebę z "robactwa", tak by nic nie zagrażało pozycji Isekiego.
Po kilku minutach królewicz mógł zdać sobie sprawę z kierunku, w który zmierzają samochodem i bynajmniej nie tędy prowadziła droga do bazy niebieskich. Jednak było już zdecydowanie za późno na ratunek, bo niemal w tym samym momencie nieznaczne stuknięcie w drzwiach uruchomiło ich blokadę. Katsuro zdawał sobie sprawę z tego, co w tym momencie musiał czuć strachliwy Leighton, jednak po tej drace z Homrą, napawało go to masą frajdy. Trzymał w potrzasku najbliższego królowej przyjaciela, brata, przydupasa. Był zdany na jego łaskę i niełaskę, z dala od kogokolwiek kto mógłby mu pomóc.
- Tak Leighton... zaprzyjaźnimy się. - Powiedział z złowieszczym uśmiechem spoglądając w lusterko. - Współpracuj to może wyjdziesz z tego bez szwanku. - Jasnowłosy wbił kolejny bieg, zmierzał tam gdzie miał zamiar wyciągnąć z Leightona wszystko czego potrzebował by dopaść tego hakera zielonych.
(z/t (OBOJE) » Mieszkania » Rezydencja p. Katsuro)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t94-katsuro-iseki

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 2:31 pm

Hyde dzisiejszą pracę rozpoczął od śniadania. Postanowił zjeść je gdzieś na mieście, więc zabrał ze sobą trochę drobniaków i udał się w stronę przypadkowych alejek. Po zdobyciu trzech rogalów z toffi i dwóch drożdżówek z czekoladą przemierzał zaskakująco puste lokacje. Nagle dostrzegł dość zabawną scenkę, bowiem zauważył parkę mężczyzn bardzo różniących się od siebie. Mieli prawie metr różnicy we wzroście. Veto sam nie był szczególnie wysoki, ale bawiło go to. Szczególnie, że wiedział co nieco o jegomościach. Schował się w cieniu, za rogiem jednego z budynków.
Ten niziołek, Leighton zwany "Lesliem" był przecież Królem Różowego klanu. Pasował idealnie do swojej roli. Taki stereotypowy, różowy facecik. Na pewno był potężny. Na swój sposób, bo kto by się po kolesiu spodziewał wielkich czynów? No chyba, że nosiłby broń. Ale nawet broń nie pomogłaby mu teraz, gdyby zmierzył się z tym dużym kolesiem. A on był...
"Yakuza! Ach, że też od razu go nie poznałem!" No tak, tylko dlaczego ten gigant teraz krwawił? Srebrnowłosy spokojnie podszedł bliżej. Palec ucięty i dyndający, niezwykle rozbawiający. Poezja wręcz. I ta łaska w głosie, gdy spytał czy z leżącym "wszystko ok". Tak, tak! Dokładnie dla takich chwil, dla takiej rozrywki Hyde tu pracował! Obserwować szurniętych ludzi! Obserwować szurnięte walki! Obserwować szurnięte relacje, szurnięte wygrane i szurnięte porażki! Wszystko było takie intrygujące, chociaż brakowało tu jednego. Mocniejszego namieszania. Veto chętnie wywołałby jakiś konflikt, a może i wręcz przeciwnie. Zeswatać kogoś? Możliwości jest cała masa, trzeba tylko umieć wykorzystać te pomysły błądzące po jego głowie.
Dołączyła nagle trzecia osoba, w swoim wozie. Może czas zdać prawko? Nie... Podróżując autem nic się nie dzieje. Piechotą zawsze można przejść przez jakąś podejrzaną uliczkę, taką jak ta. Informator obejrzał się za odjeżdżającym kolesiem, który zabrał ze sobą różowego króla. Zarejestrował w pamięci wszystko co było cenne, a następnie przegryzając już drugiego rogala ruszył w stronę Yakuzy. Ot, trzeba przywitać starego znajomego!
-Czyżbyś urósł, Yakuza?- spytał Hyde stając za jego plecami i czekając aż ten się odwróci. Uśmiechał się do niego, jak gdyby nigdy nic.
Warto przypomnieć ich spotkanie sprzed "urlopu" Veto. Sprawa wygląda tak, iż Yakuza jest dosyć znany w mieście. Wyróżnia się wzrostem i zachowaniem. To właśnie jego zachowanie było bardzo przydatne. Można powiedzieć, że w wyniku jednej małej wpadki, Informator siedział na celowniku pewnego znanego, płatnego mordercy. Chcąc nie chcąc, musiał sobie z tym poradzić, jednocześnie nie pozostawiając po sobie tropów. Miał podejrzenia, że to policja nasłała mordercę, a wiedział, że w sądzie i tak udowodniliby mu winę i wsadzili do więzienia. Co jak co, ale srebrnowłosy unikał problemów z prawem. Ale co do tego ma Yakuza? Otóż Hyde stanął twarzą w twarz z zabójcą i przekupił. Połowę kwoty zapłacił przed zleceniem, w gotówce i posłał oszukanego na pewną śmierć - by zabił Yakuzę, wcześniej wspomnianego giganta. Profesjonalista do samego końca nie zdawał sobie sprawy, iż amunicja jaką posiadał została podmieniona. Srebrnowłosy doskonale się bawił, gdy widział atakowanego ślepakami Kenjiego. Ten mógł po prostu uznać, że to nieudolny morderca, więc go zabił. Hyde głupkowato wtedy wkroczył do akcji i przeszukał ciało zabitego, odbierając swoje pieniądze i pewien pakunek. Grzecznie podziękował "wybawcy", z uśmiechem opowiedział mu, że to on nasłał tego mordercę, a następnie z łatwością uciekł. Po tej przygodzie nie mieli okazji się jeszcze spotkać.
A teraz? Teraz stał naprzeciw niego, nie wiedząc nawet, czy ten go pamięta.
-Bułkę?- spytał z pełną gębą podając mu jedną z drożdżówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 2:52 pm

Cóż. Stał tak z wyciągniętą łapą, ale nic nie zapowiadało tego, że rózowowłosy mu ją uściśnie. No cóż. Mówi się trudno. Już miał ją zabierać, kiedy ten zdawał się zacząć ją leczyć.
No i zaczął, ale nie trwało to długo, ponieważ ktoś podjechał samochodem i zaczął rozmawiać z okularnikiem. Zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie. Z niej wywnioskował, że królowa czerwonych zwariowała, albo chciała popełnić samobójstwo. Whatever.
Nie przejmował się tym zbytnio, ponieważ nie dotyczyło go to w sposób bezpośredni.
Słysząc tekst różowego o szpitalu miał ochotę się roześmiać. Wiedział doskonale, że to samo przejdzie, aczkolwiek pokiwał głową, aby się nie martwił czy coś.
Odprowadził samochód wzrokiem i już miał iść dalej, kiedy ktoś się do niego odezwał. Odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni i pochylił głowę do dołu.
Spojrzał na osobnika z przymrużonymi oczyma. Skądś go kojarzył. Wiedział też, że należą do tego samego klanu.
W pewnej chwili pstryknął palcami, co skończyło się rozbryzgiem krwi we wszystkich możliwych kierunkach.
-Hyde? No proszę. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek pojawisz mi się na oczy. - Powiedział, marszcząc brwi, ale widząc wyciągniętą w jego stronę drożdżówkę westchnął cicho.
Już miał odmówić, kiedy nagle poczuł burczenie w brzuchu. Wziął ją od niego, ale i tak wiedział, że się nią nie naje.
-Dzięki. - Powiedział cicho, wciąż się na niego patrząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 3:29 pm

Hyde uśmiechał się nieco chamsko wpatrując w jegomościa. Wskazał na siatkę udowadniając, że ma więcej żarcia. Utrzymywał kontakt wzrokowy zjadając kolejnego rogalika. Czas rozpocząć pracę.
-Opowiesz mi co się działo ostatnio w mieście?- spytał przełykając dość spory kęs śniadania- Kiedyś o mnie słyszałeś, wiesz jaki jestem. Informacje są dla mnie najcenniejsze dlatego chętnie się dowiem wszystkiego- jego głos był po części poważny, a po części podchodził do tego bardzo luźno- Kto z kim, kto komu, dlaczego, jak i gdzie. Myślę, że jesteś w stanie mi pomóc.
Zeżarł wszystko, wykonał mały piruecik i usiadł na jednym z betonowych słupków jakie często widać przy drogach.
-Miasto nic się nie zmieniło- zaczął nieco nostalgicznym głosem- Gangi, wariaci, walki, mordercy- zachichotał cicho i założył nogę na nogę, dłonie składając za głową i lekko się bujając- Chyba nie żywisz do mnie urazy za tamto, prawda? W końcu rozbroiłem tamtego kolesia, żebyś z łatwością mógł go ukatrupić, nie podjąłeś żadnego ryzyka.
Ale to chyba nie był czas na wspominki. Bardziej interesowało go co się dzieje teraz, więc poczekał na odpowiedź Yakuzy, podając mu przy okazji siatkę z jeszcze jedną drożdżówką.
-Wystarczy mi chwilkę poplotkować, bez spin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 3:48 pm

No okej. Zaczął więc się zajadać drożdżówką. Nie była jakaś zła.
-Co mam Ci opowiedzieć? Coś mi się o uszy obiło, że doszło do jakiejś większej spiny między czerwonymi, a niebieskimi. - Powiedział z ustami wypełnionymi bułką. W końcu ją zjadł.
-Nic więcej Ci nie powiem, bo nic więcej nie wiem. - Powiedział, wzruszając ramionami.
Miał w głębokim poważaniu czy w mieście się coś działo, czy nie, dopóki nie dotykało to jego osoby. Westchnął cicho i usiadł na słupku, na przeciw mężczyzny.
-Nie, nie żywię. Co prawda był moment, że po prostu chciałem zmiażdżyć Ci głowę, ale już mi przeszło. - Powiedział spokojnie.
Skoro chciał tylko pogadać, to nie było powodów, dla których miałby z nim teraz walczyć.
-No to kiepskiego kompana do plotek wybrałeś, mój drogi. - Powiedział z lekkim uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 4:02 pm

Hyde wszystkiego uważnie wysłuchał. Dobry trop. O konflikcie już słyszał, liczył na nieco szczegółów, ale troszkę się zawiódł. Trzeba będzie popytać u źródeł. Kto wie, czego się dowie? Ach, i fakt, że Yakuza nie żywi do niego urazy był bardzo miły dla uszu Veto. Umiał się bronić, ale po co? Lepiej takiego kolesia mieć po swojej stronie, albo przynajmniej w relacjach neutralnych.
-Wiem, wiem, opieram się tylko na jednym małym fakcie- odrzekł z uśmiechem- Jesteś w Klanie Srebrnych i dobrze wiem co to oznacza. Neutralność i spokój, ale też to, że często jesteśmy świadkami wielu zdarzeń, a i tak je omijamy, znaczy ekhm- odchrząknął- Nie wszyscy je omijają.
Spojrzał w niebo, dość czyste i spokojne. Wszystko rozpoczynało się całkiem łagodnie.
-Co jest Twoim celem w życiu? Sława? Pieniądze? Miłość? Święty spokój?- spytał pomału zwracając na niego swój wzrok- Jesteś po środku wielkiej wojny i uważam, że bardzo mądrze czynisz nie wychylając się. Jednak kto wie, kiedy Ci ktoś położy nóż na gardle? Czysto teoretycznie, co jeśli ktoś dostrzeże Twoją siłę i będzie chciał zwerbować do siebie? Zrobisz to?
Świdrował go wzrokiem, zadając to coraz trudniejsze pytania.
-Gdybyś musiał wybierać, czy pomóc Czerwonym, czy Niebieskim, czym byś się kierował? Ideą, którą głoszą? Własnymi pobudkami? A może marzeniami?
Rozłożył ręce szaleńczo podskakując i stając obiema nogami na słupku. Dłonie złożył w kształt pyszczków, które trzymały teraz siatkę po bułkach.
-Obaj uważamy, że neutralność jest dobra, ale musisz pamiętać, będąc po środku, może się zdarzyć, że napytasz sobie biedy u obu stron- rozszarpał nagle siatkę, a potem wyrzucił do kosza- Więc, czysto teoretycznie, jeśli MUSIAŁBYŚ wybrać stronę, czym byś się kierował?
Ach, jak on uwielbiał takie monologi. Dziwaczne, ale dające do myślenia. Nie zawsze trafne, ale często wymuszające odrobinę zaangażowania. Co odpowie towarzysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 4:33 pm

-No właśnie. Nie wszyscy je omijają. - Powtórzył.
Tutaj miał akurat na myśli siebie. Nie pozostawał bierny na większość wydarzeń, pod warunkiem, że działy się na jego oczach.
-Co jest moim celem? Jeszcze niedawno powiedziałbym, że potęga, a teraz? Teraz to po prostu spokój. A Twoje cele? Jakie one są? - Spytał, gdy skończył odpowiadać na jedno z pytań.
-Czy dołączę do innego klanu? Nie wiem. Raczej nie. Przywiązałem się do Srebrnych, więc nie odszedłbym głównie z sentymentu. - Powiedział, posyłając mu szeroki uśmiech. Wcale nie przeszkadzało mu świdrujące spojrzenie osobnika, z którym prowadził konwersację.
-Co by mną kierowało? Nie mam pojęcia. Nie byłem w takiej sytuacji, więc nie odpowiem Ci na te pytania. - Powiedział i ziewnął cicho. Palec powoli się zrastał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 5:28 pm

Wysłuchał wszystkiego uważnie i zaśmiał się przeskakując na inny słupek i składając dłonie niczym do modłów.
-Mój cel życiowy? Marzenie?- zastanowił się patrząc w niebo- Chciałbym spotkać kobietę swojego życia, ożenić się i mieć syna- zdawał się mówić całkiem poważnie, ale potem wybuchł śmiechem, dość chrapliwym i nieco paranoicznym.
-Zależy mi tylko przeżyć życie tak, jak zechcę. Dostosować się do sytuacji. Podporządkować sobie los i mieć rozrywkę z tego co robią ludzie. Uwielbiam ludzkość. Nasz gatunek jest zaskakujący, ale pewnie o tym wiesz.
Zeskoczył na chodnik i przeczesał dłonią swoje włosy.
-Dołączenie do innego Klanu dla nas, Srebrnych, może być naturalną koleją rzeczy. Przecież tak naprawdę nas nic nie wiąże, prawda? Nie mamy wspólnych ideałów, wspólnych celów, nawet własnej siedziby. Każdy robi co chce...- zawiesił głos- I to jest piękne!
Spojrzał w oczy Yakuzy. Miał już przygotowane kolejne pytanie. Trudne? Raczej ciekawe.
-Gdyby objawił Ci się miecz Damoklesa i zostałbyś Królem, co zrobiłbyś z naszym Klanem? To samo co aktualny Król? Zmobilizowałbyś nas? Zgaduję, że nie. Mimo władzy nadal dążysz do spokoju, prawda? Chociaż mogę się mylić. Władza potrafi zmieniać. Mając pod sobą potężnych ludzi, mógłbyś to wykorzystać, hę?


Ostatnio zmieniony przez Hyde dnia Nie Mar 29, 2015 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Nie Mar 29, 2015 5:47 pm

-Cóż. Twój "żart" nie był w zasadzie takim głupim marzeniem. - Powiedział i podrapał się po policzku.
-Tak, wiem o tym doskonale. I fakt. Można mieć z tego frajdę. - Powiedział, odchylając głowę do tyłu. Spojrzał na niebo, na przelatujące chmurki i zamyślił się chwilę. Dopiero z zamyślenia wyrwał go głos jego rozmówcy.
-Być może masz rację. Fakt, że nie mamy siedziby, ani niczego z tego co wymieniłeś, może wcale nie być taki fajny. - Stwierdził i wzruszył ramionami. - Ale tak, to, że mamy wolną rękę jest już fajne.
Pochylił głowę do przodu, tak, aby powróciła do swojej naturalnej pozycji. Spojrzał mu w oczy. Wciągnął powietrze do płuc.
-No cóż. Byłbym tym szczerze zaskoczony, tak prawdę powiedziawszy. Zacząłbym od zebrania nas w jakieś jedno, konkretne miejsce. Co prawda nie ograniczałbym wam swobody działania, ale jakieś zebrania bym organizował, czy coś. I tak. Dalej dążyłbym do spokoju, ale takie zgrupowanie się zmniejszyłoby zagrożenie ze strony innych klanów. - Powiedział, już niemalże na bezdechu. Znowu wciągnął mnóstwo powietrza do płuc i odetchnął głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Pon Mar 30, 2015 2:52 am

Klan srebrnych nigdy zbytnio nie mieszał się w to całe wojowanie z resztą klanów. Może to i nawet dobrze? Nigdy nie wiadomo było kiedy ktoś mógł wyskoczyć zza najbliższego rogu i cię zaatakować. A tak, spokój, cisza i życie bez stresu. Dwóch członków właśnie tego zgrupowania spotkało się właśnie w losowym miejscu na losowej ulicy i rozpoczęło rozmowę. Mimo przejeżdżających samochodów ulica zaczęła świecić pustkami. O tej godzinie zawsze się tu jakoś wyludniało, więc nie można się temu jakoś dziwić. W pewnej chwili Hyde i Yakuza mogli poczuć swąd dochodzący z mniejszej uliczki, jaka łączyła się z główną drogą. Kojarzyli go skądś, nie wiedzieli co to może być, jednak był na tyle niespotykany, charakterystyczny i dziwny, że ciekawość zdążyła zasiać swe nasionka. Podążą za nim? Czy może zignorują?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Pon Mar 30, 2015 8:42 pm

Hyde uważnie wysłuchał swojego rozmówcy. No tak, miał sporo racji.
-Nie byłbyś takim złym królem- rzekł podsumowując jego wyczerpującą odpowiedź. Miał powiedzieć coś jeszcze, gdy nagle poczuł dziwny swąd. Uniósł rękę w geście "stopu", jednocześnie nasłuchując i dając sygnał Yakuzie, że coś się dzieje. Kiwnął głową w tamtą stronę, pytająco dla rozmówcy.
-Tam gdzie coś się dzieje, muszę być i ja...- zeskoczył ze słupka i ruszył mniej więcej w tamtą stronę, nie tylko wypatrując zagrożenia, ale obwąchując okolicę niczym jakiś pies- Idziesz sprawdzić co się dzieje?- spytał na moment odwracając się do niego. Głupio byłoby tak go zostawić, może też miał ochotę poobserwować wydarzenia w mieście?
Cały czas miał wrażenie, że zna ten zapach, nie mógł jednak skojarzyć skąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Pon Mar 30, 2015 8:47 pm

-Serio? - Spytał, unosząc brew w górę. Tak szczerze to nie widział się w roli króla, no ale skoro jego rozmówca tak uważał, niech więc tak będzie.
Pociągnął nosem, a czując specyficzny swąd podniósł się do góry.
-No więc na co czekamy? Chodźmy. - Rzucił, zanim mężczyzna spytał czy Yakuza rusza z nim. Skinął tylko głową i ruszył powoli w tamtą stronę.
Skądś kojarzył ten zapach, ale nie wiedział skąd.
Sięgnął za pas po pistolety i je odbezpieczył, aczkolwiek schował je razem z rękoma do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Sro Kwi 01, 2015 3:31 pm

Hyde i Yakuza kontynuowali swoją rozmowę, przy okazji wybierając opcję ze sprawdzeniem tego, co się dzieje w bocznej uliczce. Ostrożnie, jak na takie warunki, zmierzyli w kierunku z którego dobiegał okropny odór. Kenji w dodatku wyjął bronie, prawdopodobnie do obrony. Jednakże na próżno. Zaułek stał pusty, puściutki. No, nie licząc powszechnego brudu, bałaganu, wielkiego kosza, porozrzucanych wszędzie wokół niego śmieci i tym podobnych rzeczy. Jedyne na co trafili chłopcy to fakt, że na środku, tuż pod ich nosem, leżał mały nadajniczek, jakim posługiwali się często JUNGLE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Sro Kwi 01, 2015 4:36 pm

Czy Hyde był rozważny? Zazwyczaj. Ale gdy podszedł do nadajnika leżącego na ziemi od razu go rozpoznał. Korzystali z takich Ci z JUNGLE. Tak! Przez jego głowę przemknęła teraz masa możliwości, co mógł z tym zrobić. Bardzo, bardzo przydatne urządzenie, szczególnie w rękach kogoś takiego jak Veto. Z ironicznym uśmiechem, nieco ignorując obecność Yakuzy po prostu podniósł ów przedmiot i położył na dłoni.
-Nie obrazisz się, jeśli to sobie przywłaszczę?- spytał towarzysza unosząc to do góry, pod światło, oglądając z każdej strony- Mi to się jak najbardziej przyda- następnie, bez czekania na odpowiedź schował to do kieszeni jeansów.
Teraz musiał się zastanowić, którą z opcji wybrać? Czekać, aż ktoś zacznie tego szukać? Bardzo łatwo znajdzie, właśnie u srebrnowłosego. W końcu to nadajnik. Mógł więc czekać, aż ktoś z zielonych sam się po to zgłosi. Ewentualnie, mógł przekazać to komuś z innego klanu... Ach, na razie nie ważne. Zaczął rozglądać się za czymś jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Srebrnego Króla

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Sob Kwi 04, 2015 12:51 pm

Wpadł do bocznej uliczki, wyciągając pistolety przed siebie.
Dupa, nie było tam nikogo. Westchnął cicho i zabezpieczył pistolety, a następnie je schował. Zaczął rozglądać się po uliczce w poszukiwaniu jakichś śladów.
Dopiero teraz dostrzegł jak jego kompan coś podnosi. Przyjrzał się temu z zainteresowaniem.
-Ta, jasne. Możesz to zabrać. - Powiedział i skinął głową.
Nie przestał jednak się rozglądać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   Sro Kwi 08, 2015 6:04 pm

Spojrzał na broń i uśmiechnął się. Czas się pożegnać, bowiem w kieszeni ciążył mu już bardzo przydatny przedmiot. Hyde sięgnął do małego notesiku i wyrwał małą karteczkę ze swoim mailem.
-Trzymaj- wręczył ją wprost w dłonie Yakuzy, które trzymały spluwy (zanim je schował)- To mój mail, jeśli będziesz potrzebował pomocy... Jakiejkolwiek, Veto Hyde, Generał Informacji, zawsze chętnie pomoże.
Wykonał teatralny ukłon i wskoczył na barierkę, łapiąc szybko równowagę.
-Obyś sobie radził, rodaku- uśmiechnął się krzywo- Ja mam małą robótkę.
Po tych słowach mrugnął na odchodne i pobiegł po barierce. Gdy wyszedł na główną ulicę, stanął na chodniku, by pomału wmieszać się w tłum.

[z/t] - dzięki za fabułę, nie obraź się, że już lecę na następną, mała "robota" czeka xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Ulice w mieście   

Powrót do góry Go down
 

Ulice w mieście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Our bodies get bigger, but our hearts get torn up. :: Teren miasta :: Centrum miasta-
Współpraca
Raashtram PBF Vampire KnightHogwartDreamWild Land AAFAXIS MUNDIOne Piece Revolution






BlackButler









Akademia Superbohaterów







Król Lew







Kuroko no basuke



The Walking Dead

Spirit Animals World