IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nowy

PisanieTemat: Park   Pią Lut 13, 2015 9:32 pm



Jest to gigantyczna połać terenu w środku miasta, pokryta trawą, drzewami i innymi chwastami. Przez jego środek przebiega całkiem szeroka aleja, od której odbiegają mniejsze dróżki. Gdzieś tutaj się czasami znajdzie jakiś mały strumień, mostek nad nim. Drzew jest tu mnóstwo, można sobie usiąść w ich cieniu i odpocząć. Multum tu też drewnianych ławek, bo nie każdemu uśmiecha się siedzenie na ziemi. Żadnych specjalnych atrakcji, park jakich wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 15, 2015 8:16 pm

Mężczyzna ubrany w czarne spodnie, niebieską koszulę i białą marynarkę podążał ścieżkami wyznaczonymi w parku. Słońce niemiłosiernie dawało znaki o swojej obecności, sprawiając, że każde chwila bez skrycia w cieniu, doprowadzała do wydzielania hektolitrów potu. Kitani czując to na własnej skórze zdjął marynarkę i rozpiął górny guzik koszuli. Przetarł ręką czoło i pochylił się nad strumykiem. Zaczerpnął trochę wody i przetarł nią szyję.
- Ale dzisiaj gorąco.
Powiedział pod nosem po czym ruszył w poszukiwaniu ławki, która była zakryta cieniem drzewa. Tak, cień to coś, co przyda się dzisiaj każdemu. No z wyjątkiem czerwonych. Tamci to potrafią się dostosować do wszystkiego. Jak pasożyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 15, 2015 8:44 pm

Ulice miasta przemierzała kobieta. Widoczne było, że raczej patroluje te miasto, a zdradzał to chociażby uniform jaki nosiła. Scepter 4, tą nazwę rozpoznawał chyba każdy mieszkaniec Tokyo, a na pewno była ona znana członkom klanów. Dziewczyna do tego miała hardą minę, co tylko dodawało jej w oczach zwykłych mieszkańców respektu. Mimo to, że rysy jej twarzy były dość młode. Słońce prażyło na ulicach Tokyo, nic dziwnego więc, że dziewczynie było niemiłosiernie gorąco, choć jej twarz tego nie pokazywała, a była spowita raczej w obojętności. Hardej, jak przedtem było wspomniane. Na czole jednak pojawiło się parę kropelek potu, które wskazywały na to, że chociażby trochę musiała odczuwać wszechobecne ciepło.
W końcu przyszła do parku – wielkiej połaci ziemi w środku miasta pokrytej wszelakimi roślinami. Trochę przypominało jej to tokijskie lasy (a przynajmniej lasy, znajdujące się na obrzeżach metropolii) i JUNGLE. Ale cóż, ostatnio jakoś nie mogła zapomnieć o wszelakich klanach i cichych, a raczej niezbyt cichych wojnach formujących bądź będących między nimi. W każdym razie, nie przyszła tu, jak pewnie ktoś może pomyśleć, by schronić się w cieniu drzew na terenie parku. Raczej była to część jej obchodu, obchodu bardziej dla własnych potrzeb i by zaspokoić własne obawy niż dlatego, że musiała to zrobić. Ona już tak miała – jej oczy starały się wypatrzyć każdy mały niebezpieczny ruch, każdy szelest, każde kłopoty. Może dlatego, że jak była mała to musiała uważać, żeby nikt nie zauważył jak kradnie i każdy szelest, każde spojrzenie mogło skończyć się źle.
Wtedy też, idąc zamyślona, wpadła na coś, a raczej na kogoś. Był to dość dobrze zbudowany blondyn z mokrą szyją, pewnie od wody, którą chciał ulżyć sobie w upale. Niby zwykły, a jednak… coś iskrzyło w głowie Blossom, pewnie damska intuicja.
- Przepraszam. – powiedziała, bez najmniejszego zawstydzenia i otrzepała się, po czym ruszyła znowu do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 15, 2015 8:54 pm

Cóż, chłopak poczuł lekką kolizję. Ktoś wpadł na niego. Spojrzał na osobę, która świadomie bądź nieświadomie zderzyła się z nim. Była to reprezentantka niebieskich, co dało się rozpoznać po uniformie. Sam ten fakt już nieźle przestraszył chłopaka. Jego klan aktualnie nie był w zbyt najlepszych stosunkach z niebieskimi. Współpracowali głównie z czerwonymi co z założenia stawia go jako wroga policji. Mimo to, różowi posiadali poszanowanie wśród wszystkich klanów, jako osoby ratujące życie. Nie raz, nie dwa, jakiś niebieski trafił do gabinetu Kitaniego z raną czy to poważniejszą bardziej, czy mniej. Blondyn nigdy nie odmówił pomocy. Zawsze, ale to zawsze, natychmiastowo zabierał się za to co było jego obowiązkiem: pomaganie innym.
- Ta, nic się nie stało, pani oficer.
Powiedział w jej kierunku, po czym ruszył za nią. Wróć, nie za nią! Ruszył w tym kierunku co ona. Pech chciał, że akurat w tamtym kierunku była ławka, która w pełni chowała się pod cieniem ogromnego drzewa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 15, 2015 9:14 pm

Ruszyła przed siebie, starając się nie zważać na intuicje. Gdy słowa mężczyzny do niej dotarły, zakpiła z siebie w duchu. Pani Oficer, a niedawno dziewczyneczka z sierocińca, ba! W młodości złodziejka. Po chwili zauważyła, że mężczyzna poszedł w jej stronę, a przynajmniej w stronę w którą szła. Jej myśli trochę paranoicznie dorobiły teorię, że może ją śledzi, być może to chciała podpowiedzieć jej intuicja. Odwróciła się więc i w tym samym momencie zrozumiała, że przecież wyciąga pochopne wnioski i na razie nie powinna nic z tym zrobić, a przeczekać i jeśli się przekona, że ma racje to wtedy zadziałać. Z podwójną siłą. Z drugiej strony nagle wydawało się to jej głupie, no bo w końcu gdyby ją śledził, to raczej z daleka, z bezpiecznej odległości. Odwróciła się wiec, w duszy trochę zawstydzona swoją własną niekompetencją, co też odbiło się w jej oczach, ale zdecydowanie nie w jej twarzy, która nadal była niewzruszona. Patrzyła się jednak dalej na mężczyznę, jedynie kątem oka.
Po chwili zdała sobie sprawę, jaką minę miał blondyn po zderzeniu z nią. Bał się. Dziewczyna o czarnych włosach (które z pewnością nie pomagały w obliczu takiego upału) obróciła się ponownie.
- Czemu się tak bałeś? – powiedziała, patrząc się na mężczyznę swoimi czarnymi wręcz ślepiami. W sumie, można było się czego bać – w końcu jej spojrzenie harde, aczkolwiek kryjące w głębi zażenowanie wcześniejszą sytuacją, zarówno z powodu wpadnięcia w kogoś i nutkę intrygi. Brwi ściągnięte i choć twarz zastygła w obojętności, to jednak dalej jakaś nader poważna. Oczywiście, ona tak nie myślała, a raczej zaczęła szukać możliwości poprzez strach nie do jej osoby, ale do samej policji… nie, Scepter 4. Może to wrogi klan, a może jakiś urwipołeć, który boi się, że „pani oficer” przyłapie go na gorącym uczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 15, 2015 9:26 pm

Dość nietypowe zachowanie funkcjonariuszki Scepter 4, dodatkowo wzmagało nutkę strachu a zarazem podniecenia. Z jednej strony Kitani bał się, że zaraz mu się oberwie. Jako różowy, jedyne w czym był dobry, było leczenie innych. Mimo dobrej budowy, ciężko byłoby mu się zmierzyć z członkiem klanu niebieskich. W dodatku to kobieta. Tsumero nigdy nie uderzył przedstawicielki płci pięknej. Nigdy, prze nigdy. A podniecenie? Podniecenie faktem, że w końcu być może wydarzy się coś ciekawego. Coś, w czym Kitani weźmie bezpośredni udział. Dawno nie działo się bowiem nic ciekawego. Czerwoni trzymają różowych na dystans od wszelkich walk i problemów. I w sumie nic dziwnego, bowiem różowi to karta przetargowa w tej wojnie. Nie są w stanie się zbuntować i są podlegli grupie, która potrafi ich pilnować i utrzymać na "smyczy". Czy to zatem wina Króla Leightona, że medycy są w takiej sytuacji? Nie, to raczej wina wszystkich królów. Nawet niebieskich, którzy mimo wszystko, dla Kitaniego wydawali się najrozsądniejszą grupą. Przynajmniej do tej pory. Bowiem ta dziewczyna była... dziwna. I jeszcze jaka bezpośrednia!
- Bałem? Wydaje Ci się. Niby czego mam się bać? W końcu funkcjonariusze Policji odpowiednio gwarantują bezpieczeństwo obywatelom miasta, którzy płacą podatki, racja? Chyba się nie mylę, Pani oficer.
Powiedział starając się jakoś ratować sytuację. Spoważniał i próbował zamaskować strach, który wcześniej się objawił. Teraz to już nie był strach. Czego się bać? Jeżeli ktoś zechce dorwać Tsumero to i tak dorwie i zabije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lut 16, 2015 6:24 pm

Blossom dalej się nie odwracała i jakoś wydawała się zapomnieć o swoim „patrolu”. Dalej starała się przejrzeć blondyna stojącego przed nią. Jej oczy nabrały trochę ostrzejszego wyrazu – bo może gdyby miał coś do ukrycia, to przez strach by to wydusił. Choć rzadko bawiła się w podchody – najczęściej po prostu wyciągała szable, niestety jakoś nie widziało jej się tego robić w publicznym miejscu, parku, a także nie chciała do końca wystraszyć obywatela, który nic nie zrobić, co dopiero poharatać, a nuż jeszcze skrzywdzi mężczyznę, gdy ten był całkowicie niewinny. A skazały go na to traktowanie jedynie dziwne wymysły jej psychiki.
Czarnowłosa stwierdziła, że definicja policji według mężczyzny definitywnie do niej nie pasowała. Zdecydowanie nie wstąpiła do Scepter 4 po to, by bronić obywateli, chociaż chciałaby mieć tak bohaterskie cele. Ale jej cel był raczej bardziej samolubny. Ale czym on był do końca – sama nie wiedziała. Ściganie przestępców, walka z nimi, likwidowanie ich – to chciała czynić. Ale czumu? Może z powodu zemsty i choć to się jakoś najbardziej nasuwało w jej sytuacji, to jednak jakoś dziwnie nie pasowało. Może dlatego, że chciała czuć się jak bohater, którym nigdy nie mogłaby zostać, kto wie. Jednak, o powodzie można pomyśleć później.
- Powinni. – powiedziała szczerze, bo raczej wierzyła, że jednak wiele osób w policji ma inne, własne motywy do „chronienia obywateli”. Może powinna powiedzieć to w innych słowach, a nie rozmawiać (czy to w ogóle była rozmowa?) z blondynem tylko krótkimi zdaniami. Ale Blossom nigdy nie była kobietą gadatliwą… no może we wczesnym dzieciństwie, które jednak przeminęło szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lut 16, 2015 7:35 pm

Cóż, nie ma co zaprzeczyć, że funkcjonariuszka Scepter 4 do najrozmowniejszych nie należała. Gdyby jej ucieli język, to pewnie ktoś zauważyłby to dopiero podczas posiłku. Chociaż kto wie czy nawet wtedy dałoby się do zauważyć... Kitani miał nadzieję, że w towarzystwie przyjaciół jest bardziej rozmowna. Inaczej jej przyjaciele mają nieźle przechlapane.
- Powinni...?
Powtórzył słowa funkcjonariuszki i wpadł na pewien głupi pomysł. Ciekawe jak na to zareaguje. Mam nadzieję, że mnie nie pokroi...
Po chwili głębszych namyśleń, które nie zostały umieszczone w poście, różowy (POWER RANGERS!) przeszedł do działań.
- No chyba, że ktoś nie jest obywatelem płacącym podatki!
Krzyknął nagle i wystawił prawą rękę w kierunku głowy funkcjonariuszki.
- Spłoń.
Szepnął tym razem po czym jego prawa ręka zaczęła się świecić różową poświatą. Miał nadzieję, że w tym momencie, funkcjonariuszka zda sobie sprawę, iż różowiutki robił sobie jajca. Na wszelki wypadek po chwili zaśmiał się i opuścił rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lut 16, 2015 9:58 pm

Jest już tak, że Bloss reaguje zawsze szybko na większość ruchów które ją niepokoją. A że dzisiaj szczególnie była przygotowana na wszystko (wojny i jeszcze nie wojny robią swoje), że nie szczędziła czasu by jej ręką objęła rękojeść szabli i również nie próżnowała, by swoją broń wyciągnąć. Jednym precyzyjnym ruchem wymierzyła w gardło mężczyzny stojącego przed nią. Jednak nie spadł na niego żaden cios – ktoś by pomyślał, że dlatego że w porę zauważyła różową aurę, ale ona po prostu zbyt dobrze wiedziała, że być może żywy przyda jej się bardziej niż martwy. Szczególnie, że jeśli groził jej płomieniem, to znaczy że musi być czerwonym. Dopiero po zatrzymaniu szabli zauważyła różową poświatę.
Z jednej strony wkurzona na to, że blondyn tak sobie z niej zażartował, miała jak największą ochotę go pociachać, a z drugiej wiedziała, że Różowi są nietykalni. Choć może to nie dobre słowo, gdyby Blossom miała dobry do tego argument to by i tak pociachała, jednak ta osoba tak naprawdę nic szkodliwego nie zrobiła, oprócz podłego (a przynajmniej za taki go uważała) żartu, to jednak dalej mężczyzna był przedstawicielem frakcji ratującej życie i to dodawało mu trochę jej respektu.
Powoli, niemożebnie powoli odsunęła szablę od gardła chłopaka. Jej twarz nadal spokojna, jednak jakby ktoś popatrzył się w jej oczy to zauważyłby niezadowolenie i widoczną złość, no cóż, oczy wprost zdradzały że była ona wkurzona. Usta kobiety ułożone były w prostą linię, choć jej zęby trochę się zacisnęły.
- Co sobie myślisz, ty wiesz w jakiej jesteśmy sytuacji? – zapytała, jej ton dość monotonny, jedynie delikatna nutka niezadowolenia (chyba jedyna emocja którą udało się jej pokazać bez problemu) pobrzmiewała w tonie niebieskiej – Mogłam ci przebić gardło… - dodała, machając swoją ręką pouczająco jak nauczyciel zdenerwowany głupotą ucznia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Sro Lut 18, 2015 8:14 pm

Chłopak był zdziwiony, gdy poczuł powiew szabli, zmierzającej w kierunku jego gardła. Całe szczęście funkcjonariuszka była na tyle rozważna co szybka, toteż nie zrobiła nic różowemu. Zabicie go pewnie wywołałoby kolejne sprzeczki. Medycy ograniczyliby zapewne wsparcie dla Scepter 4 i bardziej się przyłożyli do działań we współpracy z czerwonymi i zielonymi. Ale nie ma co rozmyślać o tym, póki co jest dobrze.
- My jesteśmy? Oh, mówisz jakbyśmy wspólnie coś tworzyli, pani oficer.
Zażartował w kierunku funkcjonariuszki. Delikatnie palcem wskazującym zaczął odsuwać szablę spod swojego gardła. Gdy już ją odsunął, przełknął dość głośno ślinę.
- Muszę przyznać, że niezła jesteś.
Pochwalił zdolności niebieskiej, mając na argument jej szybkość i czas reakcji. Nie ma co, niezła była. Kitani nie chciałby jednak z nią walczyć. Dostałby niezły wpierdziel.
- Mogłaś, ale tego nie zrobiłaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Sob Lut 21, 2015 11:49 pm

Chyba nie zdziwił nikogo fakt, że Blossom na żart blondyna się nie zaśmiała. Nawet nie tylko dlatego, że zazwyczaj trzymała wszelakie pokazy emocji dla siebie, ale także dlatego, że dalej była niezwykle zła na różowego. Jej oczy stały się odrobinę bardziej wąskie i przestała machać ręką, opuszczając ją, a dłoń zaciskając w pięść. Mimo to nie miała zamiaru uderzyć blondyna, najprawdopodobniej właśnie próbowała się powstrzymać przed tego zrobieniem.
Po chwili już jednak trochę się uspokoiła, a jej ekspresja wydawała się tak stoicka jak wcześniej. Jedynie czarne, matowe oczy dziewczyny pozostawały trochę zwężone.
- Nie wiem czy dalej mam ci tępić twoją głupotę, czy może podziękować za ten komplement. – powiedziała i była to chyba jej pierwsza dłuższa wypowiedź tamtego dnia. Tak samo jak w przypadku krótkich zdań wypowiadanych wcześniej, była wypowiedziana ona monotonnym tonem głosu. Po chwili zastanowienia schowała szablę. Raczej różowy nic jej nie zdoła zrobić, no chyba że ma przy sobie broń, ale w to raczej wątpiła. Ewentualnie mógłby być tu z kimś, kto może mu pomóc w walce z nią, ale ten pewnie zainterweniowałby wcześniej.
- Nie potrzebuję bezcelowego rozlewu krwi. Za dużo hałasu i problemu. – powiedziała, odrywając swój wzrok od chowanej już szabli i spoglądając w oczy blondynowi – Ktoś ty? – chyba wróciła już do krótkich wypowiedzi. Ona sama na razie nie miała zamiaru się przedstawiać, ani też nie miała zbytniego zamiaru przedstawiać się w ogóle. Czy było to uprzejme z jej strony? Nie, ale czy Blossom była kiedykolwiek uprzejma? Blossom we własnej osobie śmiała w to wątpić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 22, 2015 12:01 am

Cóż, przyznać trzeba, że pani niebieska rozkręcała się i potrafiła wykrztusić z siebie coraz to więcej słów. Było to nie lada zaskoczeniem dla Kitaniego.
- Cóż, wydaje mi się, że wystarczająco potępiłaś już moją głupotę, toteż sugeruję okienko numer dwa.
Zaproponował Kitani i lekko się uśmiechnął. Słysząc o bezcelowym rozlewie krwi nie wiedział czy ma się zaśmiać, czy wziąć to na poważnie. Każdego dnia przed jego oczami wylewały się litry krwi, jeżeli nie hektolitry. Krew nie jest zła. Czasem utracenie jej w konkretnej ilości potrafi zmienić człowieka i jego nastawienie do różnych spraw. Brak krwi potrafi być zły. Weźmy na przykład parę młodą. Jeżeli kobieta podczas nocy nie będzie krwawić to... lipa. Bynajmniej w średniowieczu... Morał z tego taki, że krwawienie to dobra rzecz. CZASEM.
- Tsumero Kitani. Podwładny różowego króla. Jeden z lekarzy pracujących w szpitalu w centrum tego jakże pięknego a zarazem niebezpiecznego miasta.
Przedstawił się dość obszernie, mając nadzieję, że długie wypowiedzi z jego strony, narzucą na niebieską obowiązek równie długiego wypowiadania się. Zdania składające się z dwóch wyrazów (o ile można nazwać to zdaniem) były trochę... lipne.
- A kimże jest pani, panno oficer?
Spytał. Starał się tym razem nie kłaść akcentu na ostatnie dwa słowa, ale średnio mu to wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 22, 2015 2:53 pm

Cóż, z pewnością łatwo było od niego otrzymać informacje – a przynajmniej bez problemu wyjawił jej swoje miano, jak i klan do którego należy. Choć to drugie czarnowłosa już zdążyła wywnioskować. W sumie, ona sama zdradziła poniekąd swoją przynależność, choć trudno jej nie zdradzić nosząc uniform klanu do którego się należy. Dziwną rzeczą był fakt, że pani oficer dała się wplątać – w poniekąd rozmowę, choć z grubsza jednostronną, no chyba że jej krótkie wypowiedzenia, można było nazwać pełnymi odpowiedziami. Mimo to, z pewnością w zwykłej sytuacji nie doszłaby w konwersacji na tyle daleko, by wyciągnąć imię od drugiej osoby. Może dalej rozmawiała z blondynem przez jego bezmyślny żart, który tak ją podirytował. Cóż, nie wiadomo.
Już jej irytacja niemalże cała została zlikwidowana, a nawet odczuła trochę więcej respektu do różowego, bo w końcu pracował w szpitalu i ratował życie obywatelom tego miasta. Prawie tak jak ona. Prawie, bo ona raczej pozbawiała życia (albo przynajmniej okaleczała) bandytów i innych wrogów niebieskiego klanu, a ratowała życie jedynie zwykłym, bezbronnym obywatelom. Poniekąd dodawała mu tylko więcej pracy. Oboje też pracowali z krwią na co dzień, a przynajmniej bardzo często. Mimo to, że blondyn się uśmiechnął, ona nie odwzajemniła uśmiechu – nie, nie dlatego, że dalej była piekielnie zła, bardziej dlatego, że uśmiech rzadko, niemalże w ogóle, wstępował na jej twarz.
- Nie sądzę, żeby ta informacja była ci potrzebna. – stwierdziła, nie mając zamiaru zdradzać mu swojego imienia. Po chwili jednak spontanicznie zmieniła zdanie, co nie było bardzo w jej stylu. Jednak, co szkodzi powiedzieć mężczyźnie swoje imię. Nawet jeśli było ono dość oryginalne, to na pewno nie ma tylko jednej Blossom w całym Tokyo… chyba, ma taką nadzieję – Blossom. Nie muszę ci mówić chyba kim jestem i co robię. – powiedziała więc, jej głos trochę cichszy, jakby bała się że ktoś ich podsłuchuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lut 22, 2015 10:44 pm

Pogawędka trwała w najlepsze, a słońce świeciło. Nic nie zapowiadało tego, aby cokolwiek złego się stało. Jednak... słychać było coś, co zazwyczaj słychać na ulicach miasta - typowy odgłos dla silników motorów. Gdzieś na początku parku słychać było zaraz pisk opon... bardzo gwałtowny i głośny. Na całe szczęście dla nich nie był tak głośny, aby pękły im bębenki, bo i do tego nawet mogłoby dojść. Po chwili na głównej uliczce, jakby zauważyli kogoś wjechali na czerwonych motorach marki Harley Davidson w typowych, motorowych kurtkach. Było ich trzech, a sam Kitani mógł ich poznać - jeśli oczywiście przychodził do baru HOMRA.
Do tej pory wszyscy trzej nosili kaski, ale kolejno je zdejmowali. Najbliżej naszej dwójki stanął czerwonowłosy z goglami na głowie i charakterystycznymi tatuażami pod oczyma. Drugi, nieco dalej miał długie, czarne włosy oraz zadziorny uśmiech na twarzy. Trzeci zaś miał nieuporządkowane, białe włosy i mocne, grube rękawice motorowe.
Szef szajki splunął ostentacyjnie na ziemię, patrząc przy tym spod byka na bogu ducha winną dziewczynę. Cała trójka jak na niewypowiedziane zaklęcie uśmiechnęła się niczym lwy, które okrążały potencjalną ofiarę.
- Co tutaj paniusia robi w tak piękny dzień jak ten? Pogoda dopisuje więc zgaduje, że poszło się na spacerek. Bardzo mi przykro, ale teren, na którym się znajdujesz należy do nas - klanu HOMRA. - zarechotał groźnie i wyjął z kieszeni kurtki paczkę fajek. Ostatni papieros z paczki powoli powędrował do ust, by po chwili mężczyzna mógł zaciągać się gryzącym dymem. Rzucił pobieżnym spojrzeniem na Kitaniego. Dopiero teraz uświadomił sobie kto towarzyszył niebieskiej. - Czyżbyś próbowała przekabacić go na swoją stronę? Uuu, kochaniutka... Gdybyś jedynie się tutaj szlajała to jeszcze byśmy ci wybaczyli, oczywiście za drobną cenę. - uśmiechnął się groźnie - Ale w takim wypadku... Panienkę trzeba sowicie ukarać.
I w tym momencie wszyscy, łącznie z nim zaczęli iść w stronę Blossom, wyraźnie nie były to zbyt... no, przyjemne zamiary.

Pan numer 1
Pan numer 2
Pan numer 3
//za pomysł dziękuję Niko, a i wybaczcie, że tak długo to trwało, ale przez ten czas pisania posta robiłam na trzy fronty, dosłownie//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Różowego Króla

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lut 23, 2015 6:54 pm

Nie małe zaskoczenie ogarnęło Kitaniego, gdy niebieska się przestawiła. Przyznać trzeba, że Blossom to nietypowe imię i dość rzadko spotykane, o ile ktokolwiek z wyjątkiem jej posiada takowe!
- Cóż, domyślam się, że ratujesz z opresji takich biedaków jak ja?
Spytał żartobliwie, jednak nie usłyszał odpowiedzi, bowiem raptem chwilę potem do "rozmowy" dołączyło trzech czerwonych. Niech to cholera, jeszcze ich brakowało! Nie dosyć, że z niebieską funkcjonariuszką Blossom rozmawia się ciężko, to gratisowo trzech łobuzów od czerwonych! Tsumero ich kojarzył. Czasem spotykał ich w HOMRZE, jednak nigdy nie dopuścił się rozmowy z nimi. Dla lekarza, spora część czerwonych to totalni kretyni. Nie wszyscy oczywiście. Wyjątek stanowi szefowa, która jest dość.... NIEZŁA! Chociaż ostatnio jej prawa ręka też się zrobiła dobrą du... dziewczyną. Mimo tych dwóch ciekawych przedstawicielek, reszta w większości to buraki i kretyni. Tak jak Ci tutaj.
- Nie pal tyle. Już dosyć dokarmiłeś raka.
Zasugerował Kitani patrząc na potencjalnego przeciwnika.
- Może nie zdajesz sobie sprawy, ale my, różowi, potrafimy dostrzec gdy ktoś jest chory. Twoja energia życiowa jest bardzo słaba. Lepiej przestań palić i zjeżdzaj stąd.
Dorzucił jeszcze trochę kitu Kitani, robiąc poważną minę. Miał nadzieję, że Blossom nie będzie miała ochoty na ustawkę z nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t68-tsumero-kitani
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 

Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Our bodies get bigger, but our hearts get torn up. :: Teren miasta :: Centrum miasta-
Współpraca
Raashtram PBF Vampire KnightHogwartDreamWild Land AAFAXIS MUNDIOne Piece Revolution






BlackButler









Akademia Superbohaterów







Król Lew







Kuroko no basuke



The Walking Dead

Spirit Animals World