IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Podziemne korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Czerwona Królowa

PisanieTemat: Podziemne korytarze   Pią Lut 13, 2015 8:47 pm



To tutaj najłatwiej spotkać kogoś bez grosza przy sercu, wśród kiosków i jakichś wystaw. Zawsze znajdzie się choć jeden żebrak o skórze przyklejonej wręcz do kości ukrytej pod ubraniami. Liczne automaty z jakimiś napojami, czy to gorącymi, czy to zimnymi, a także automat z przekąskami z pewnością umilą czas. A, warto jeszcze zauważyć, że jest tu jakaś niewielka knajpa z kanapkami, podróba naszego SubWaya.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t50-hotaru-fujiwara

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Czw Mar 19, 2015 11:07 am

Zatrzymał się przy automacie z gorącymi napojami i sięgnął do kieszeni swoich spodni, aby wyciągnąć z nich jakieś drobniaki. Nie było ich wiele, ale powinny były starczyć na czarną kawę bez cukru. Był to jedyny napój, który mógł go wybudzić z trwającego już jakiś czas letargu. Tak to już jest w życiu detektywa, kiedy ten nie ma co ze sobą zrobić podczas dnia. Wrzucił odliczone monety do automatu i wcisnął odpowiedni przycisk. Maszyna błyskawicznie wysłuchała jego żądania, zaczynając spełniać swoją mało interesującą rolę w życiu. Czekając na swój napój przyglądał się osobą przemierzającym podziemne korytarze. To tutaj można było spotkać prawdziwą mieszankę charakterów i osobowości. Widział starszą panią wrzucającą kilka pieniążków do kubka brodatego mężczyzny siedzącego pod ścianą i trzymającego w swoich objęciach psa. Niedaleko od nich dwójka osiłków próbowała wyłudzić coś od chłopaka w okularach pozbawionych szkieł. Dalej natomiast rozbrzmiewał dźwięk gitary. Dziewczyna ją trzymająca nie grała zbyt dobrze, a jej śpiew denerwował tylko przechodniów. Nie poddawała się jednak. Pewnie musiała zarobić na utrzymanie mieszkania lub opłatę studiów, dlatego nikt jej nie oceniał, ale i również nie nagradzał. Ren westchnął cicho i zaciągnął się ostatni raz papierosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pią Mar 20, 2015 5:37 pm

Czasami zdarzały się takie sytuację, że Chester dostał polecenie wykonania tzw. "wolnego patrolu", a zatem swobodnego przejścia się po ulicach miasta inaczej niż w wyznaczonych trasach normalnego patrolu. Była to czynność, która umożliwiała schwytanie tych, którzy znali już ścieżki regularnych obchodów. Białowłosy jednak rzadko dostawał to zadanie, gdyż zawsze narobił zbyt wiele rozróby i dosyć często były na niego skargi, bo "Niby pomógł, ale klną przy dzieciach i rozwalił dwie ławki w parku" i tak dalej. Jednak właśnie teraz najwspanialsza Amaya chyba zapomniała, że nienawidzi Chestera i przydzieliła mu wolny patrol, gdyż o przeoczeniu nie było mowy - ta osoba się nie myliła. Spacerował po mieście, aż trafił do podziemnych tunelów, które to - jak było powszechnie wiadomo - zawsze roiły się od drobnych przestępców pokroju kieszonkowców, a to wszystko wymieszane z żebrakami. Niebieski spoglądając na faceta z psem miał szczerą chęć rzucić mu trochę pieniędzy, lecz sam był, prosto mówiąc, spłukany. Wypłaty nie były małe, lecz czynsz za mieszkanie, jedzenie i inne zachcianki Chestera zawsze odbijały się na portfelu. Przeszedł zatem obok, aż ujrzał dwójkę chłopaków dręczących jakiegoś mniejszego, który aż wcisnął się w kąt ściany. Całe szczęście, że pięści nie były płatne, teraz mógł jakoś pomóc. Przesunął lizaka, którego miał w ustach na drugi policzek i z dłońmi wciśniętymi w kieszenie podszedł do nich od lewej strony, mając ich dwóch po swojej prawej. Wychylił się im zza ramienia z uśmiechem.
- Witam! Widzę, że panowie lubią znęcać się nad słabszymi. - powiedział pochylony i wciąż radosny.
- Spieprzaj dziwaku. - odwarknął mu jeden z nich. Białowłosy wyprostował się spoglądając na niech i odsunął swój niebieski płaszcz odsłaniając rękojeść szabli.
- Tak się składa, że ja też lubię przemoc i znęcanie się nad słabszymi. - był od nich wyższy o kilka centymetrów i z pewnością zwyczajnie większy, zaś jego mundur raczej nie świadczył o nikłych zdolnościach, dlatego Ci szybko pojęli o co chodzi. Jeden z nich jednak spróbował chwycić za broń Chestera i wyciągnąć ją - ten zrobił jedynie krok w tył przekładając ciężar na lewą nogę, a prawą oparł opryszkowi na podbrzuszu popychając go siłą wyprostowania kończyny i biodrem. Chłopak poleciał do tyłu uderzając mocno głową o ścianę.
- Spadajcie, bo nie chcę wam wpierdolić. I szukajcie sobie równych przeciwników. - odparł w ich stronę, a Ci wyklinając go pod nosem ruszyli w stronę wyjścia z podziemi. Białowłosy rzucił przelotne spojrzenie ich ofierze, a następnie bez słowa ruszył dalej pod automat - w dwóch celach.
Podszedł do maszyny i zaczął przeszukiwać swoje kieszenie. Maszyna rozmieniała banknoty na monety dlatego wiedział, że jak kupi napój to jego gruby papierek zmieni się w garść monet, z czego kilka będzie mógł rzucić tamtemu biedakowi. Bo dziewczyna miała inne możliwości - w końcu tyle było dorywczej pracy dla młodych.
- Powinieneś pomóc tamtemu gówniarzowi. Na słabego nie wyglądasz. - rzucił Chester wyciągając akurat kasę i spoglądając na nieznajomego. Doskonale widział różnicę wieku między nimi, a szczególnie charakteru. - Niby nie Twoja sprawa, ale karma wraca. - dodał po chwili wciskając już przycisk, wybierając pomarańczowy napój gazowany. Zabrał resztę, którą wcisnął do kieszeni i chwycił swój napój czekając na jakąś odpowiedź mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t53-naturalna-czerwien-ubrana-w

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Sob Mar 21, 2015 5:07 pm

Kiedy jego napój był gotowy wyciągnął ostrożnie kubeczek z automatu. Trzymając go dość niepewnie palcami odwrócił się w stronę wyłudzających pieniądze osiłków do których podszedł ktoś ich rozmiarów. Na swoje nieszczęście nie potrafili przytomnie ocenić położenia w jakim się znaleźli i spróbowali tego co zawsze im wychodziło. Może gdyby ich przeciwnikiem był ktoś inny poszłoby im lepiej. Ren chwycił mocniej kubek, który nie parzył już tak bardzo i zaczął lekko dmuchać w kawę w celu jej ochłodzenia. Gotowy był wziąć pierwszy łyk dokładnie w momencie w którym osobnik w niebieskim płaszczu zdążył rozprawić się ze swoimi przeciwnikami. Szybko, łatwo i przyjemnie.
- Za stary jestem na takie rozróby – odpowiedział spokojnie kiedy tamten zagaił do niego podczas wybierania czegoś z automatu. Dodanie sobie wieku nie było próbą usprawiedliwienia swojej bierności, a jedynie wskazaniem, że tak naprawdę nie interesowało go co się stanie z chłopakiem. Do podobnych sytuacji dochodziło na terenie całego miasta, a Ren nie był kimś, kto za wszelką cenę chciałby zmienić świat na lepszy przez mieszanie się w sprawy, które go nie dotyczyły. Możliwe, że mógłby sobie poradzić z tamtą dwójką, ale nigdy nie wiadomo czy to przyniosłoby więcej dobra niż szkody. Zostali upokorzeni i teraz będą chcieli się wyżyć za swoje niepowodzenie. To oznacza, że ktoś ucierpi mocniej niż portfel jakiegoś gówniarza. - A karmą się nie przejmuje. W końcu tyle lat czekałem aż się zwróci, że przestałem w nią wierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Nie Mar 22, 2015 11:33 pm

Chester otwarł puszkę i oparł się plecami o automat upijając jeden łyk chłodnego, gazowanego, kwaśnawego napoju pomarańczowego mając w ustach również lizaka. Już chciał się odezwać, lecz jakaś dziewczyna wyglądająca na uczennicę chciała również kupić coś do picia, więc odsunął się parodiując szarmancki ukłon w jej stronę z uśmiechem. Gdy wyprostował się, spojrzał na nieznajomego drapiąc się drugą ręką po głowie.
- Aż tak staro nie wyglądasz, by nie móc postraszyć dwójki szczeniaków. - odparł swobodnie i znów napił się, po czym uraczył mężczyznę szerokim, zadziornym uśmiechem.
- Karma sama w sobie nie istnieje, ale w tym mieście, to ja staram się nią być. - powiedział patrząc na schylającą się po swoją puszkę dziewczynę. Odprowadził ją kawałek wzrokiem zanim znów spojrzał w oczy swojemu rozmówcy. Cóż, lubił sobie popatrzeć na zgrabne kobiety, mimo że były młodsze od niego o jakieś 4 lata. Daleko mu jednak było, by podrywać na serio. Starał się to robić tylko w stosunku do Amayi, lecz nie był pewien swoich intencji. Żart czy prawda? Kto wie.
- Ta dwójka zaczepiała słabszego, dręczyła go - postraszyłem ich, upokorzyłem, a ten jeden ma pewnie jebitnego guza. Jak znów coś przeskrobią, to będę mniej miły. Udowodnię im, że karma wraca. Tak działam. - dodał po chwili i zaczął dalej popijać swój napój. Kilka sporych łyków opróżniło puszkę, którą natychmiast rzucił do kosza. Niestety - nie trafił.
- Cholera. - sykną pod nosem podnosząc aluminium i wyrzucając już normalnie do śmieci. Wyciągnął z ust lizaka, aby wyraźniej mówić i wystawił prawą rękę do uścisku w stronę mężczyzny.
- Zamieniliśmy parę słów, to można poznać własne imiona. Jestem Chester, najlepszy, najskuteczniejszy i najluźniejszy z wszystkich członków Scepter 4. - powiedział z lekkim aroganckim uśmiechem. - A Ty? - postanowił pociągnąć za język, gdyby nieznajomy postanowił tylko odpowiedzieć "miło mi" czy coś w tym stylu.
Po powitaniu wcisnął znów lizaka do ust i oparł się ponownie o automat zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Jako piesek niebieskich niezbyt dochodzą do mnie szemrane plotki o jakichś niebezpiecznych miejscach czy czymkolwiek podejrzanym, a Ty zdajesz się wiedzieć coś o tym mieście. Zatem - są jakieś milutkie miejsca albo osoby, którym powinienem złożyć pokojową wizytę? By żyło nam się lepiej - oczywiście. - kończąc zaśmiał się lekko. Większość intencji to jednak próba ochrony obywateli, ale mniejszość była zwyczajnym znużeniem spacerem po mieście. Chester chciał wreszcie gdzieś trafić i sprać kogoś. Byłoby cholernie miło samemu również oberwać, aby było ciekawiej. Niestety, ostatnio miał strasznie nudne dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t53-naturalna-czerwien-ubrana-w

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pon Mar 23, 2015 11:49 am

Tu miał być post, jednak może najpierw trochę popiszecie wspólnie, a dopiero potem wpadnę. Będę miała więcej pola do popisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pon Mar 23, 2015 1:04 pm

Również odprowadził wzrokiem dziewczynę, jednak w przeciwieństwie do nieznajomego nie zrobiła na nim większego wrażenia. Różnica wieku była zbyt wyraźna, a nigdy nie odkrył w sobie fetyszu związanego z uczennicami by jego w głowie pojawiły się niezdrowe myśli. Wracając natomiast do tego, co pojawienie się dziewczyny przerwało. Wypowiedź o byciu karmą tego miasta  Ren skwitował jedynie lekkim uśmiechem, który został szybko przerwany przez kolejny łyk kawy.
- Młodość i ambicja to naprawdę piękne połączenie – skwitował z rozbawieniem w głosie. Nie krytykował w żaden sposób jego nastawienia, bo kiedy sam stawiał swoje pierwsze kroki w policji zachowywał się bardzo podobnie. Też chciał zmienić świat na lepszy i pomagać zwykłym ludziom. Dopiero wraz z kolejnymi latami zdał sobie sprawę, że to walka z wiatrakami, a jego entuzjazm zaczął powoli ulatywać. Było to bolesne doświadczenie, ale każdy w tym fachu musi go prędzej czy później doświadczyć.
Kiedy tamten się przedstawił ze spokojem przyjął informacje, że należał do elitarnego odłamu policji tego miasta. Spodziewał się tego od samego początku, a teraz dostał jedynie potwierdzenie. Mimo wszystko musiał przyznać, że nie lada zaszczyt go kopnął i chociaż w przeszłości miał niewielki kontakt z ludźmi jego pokroju to nigdy z żadnym nie rozmawiał przy automatach z napojami.
- Ookami Ren, muzyk jazzowy. Miło mi – przedstawił się zatajając przy okazji informacje o byciu prywatnym detektywem. Uznał, że nie ma potrzeby tego zdradzać, szczególnie, że i tak miał do czynienia z kimś kto raczej nie potrzebowałby jego pomocy. Nie mówiąc już o tym, że nie zawsze policja lubiła detektywów działających na własną rękę i wtykających nos w nie swoje sprawy.
- Zdecydowanie przeceniasz moje możliwości – zaśmiał się pod nosem wyciągając kolejnego papierosa i podsuwając paczkę Chesterowi, gdyby ten był chętny na jednego. Niezależnie od jego zachowania zapalił swojego i zaciągnął się dymem. - Do głowy przychodzi mi tylko nielegalny burdel, ale nie wiem czy udałoby się wygonić stamtąd wszystkie panny starające się zakrzyczeć cię na śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Sro Mar 25, 2015 8:16 pm

Chester zaśmiał się słysząc o młodości i ambicji, gdyż niestety świadom był tego, że całego świata nie naprawi, ale miasto? Może chociaż miasto zdoła zreperować, aby było bardziej przyjaznym miejscem. Kiedy by tego dokonał, to sam również musiałby wynieść się z tego miejsca, bo zwyczajnie nie pasuje do spokojnego krajobrazu bez bijatyk i atrakcji w tym typie. Pierwszym celem jednak było zniszczenie Czerwonych, a później? Później się zastanowi kogo jeszcze.
- Kiedyś trzeba się sparzyć na własnej naiwności. - skwitował z uśmiechem pełnym zadowolenia z takiego obrotu spraw. Dopóki ma chęci, dopóty trzeba korzystać z nich i działać. Nie ma co popadać w marazm, gdyż on prowadzi do niczego.
Gdy usłyszał, że Ren jest muzykiem, to aż uśmiechnął się bardziej i oczy mu zabłysły jak dziecku, które ujrzało nową zabawkę w swojej piaskownicy.
- O cholera! Zawsze chciałem zostać muzykiem, lecz w trochę innych klimatach. Thrash Metal i Heavy mnie interesowały. Uczyłem się grać na gitarze i w sumie umiem grać, tak jakby. Ale śpiewać ni chu... nie potrafię. - wystrzelił kwestią nie zastanawiając się w ogóle czy to interesuje mężczyznę, czy nie. Taki strumień myśli. Odchrząknął uspokajając się trochę. - Będziesz grał gdzieś niedługo? - zapytał z chęcią udania się w takie miejsce i posłuchania jak dobry jest ten człowiek w swojej zapewne pasji. Muzykiem jazzowym nie zostaje się raczej z innych powodów.
Wspomnienie o nielegalnym burdelu nie zaspokoiło ciekawości Chestera. Liczył on na podanie jakiegoś lokum dilera albo członka Czerwonych, a może jakiejś uliczki gdzie często okradają. Przybytki rozkoszy nie trafiały centralnie w jego chęci naprawy tego miasta.
- Dopóki panny pracują w nim z chęci i dostają swoją kasę, to zostawiam to innym. Chyba, że są zmuszane, to odpowiednio wyprostuję mordę pieprzonym alfonsom. - powiedział rozgryzając lizaka i wyrzucając patyk do kosza obok. Chwilę go pochrupał, aż słodycz się skończył. Oczywiście białowłosy nie miał nawet przelotnej myśli, że Ren nie jest muzykiem albo że jest kimś więcej, zwyczajnie osoby starsze, które chadzają po mieście zazwyczaj coś o nim wiedzą. A ten mężczyzna wyglądał na starszego niż Chester dlatego wydało mu się rozsądnym pomysłem zapytać.
- Czyli nic dla mnie nie masz... czeka mnie nudna służba. Lepsze to niż pieprzenie się z tą papierologią. Bo wiesz, nasza Królowa Amaya mnie kocha, ale jest strasznie wstydliwa i jak wspominam o tym, to mnie karze. Cud, że dostałem ten patrol. - kolejna bezsensowna informacja do kolekcji Rena. Chłopak zwyczajnie mówił co mu przyszło do głowy i to była jedna z takich rzeczy. - Pewnie już nie masz takich problemów. Ustatkowane życie, żona i dzieci. Sielanka. - dodał jako zakończenie swojej myśli i lekko westchnął. Dużo bardziej wolał jednak swoje problemy niż taką stabilność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t53-naturalna-czerwien-ubrana-w

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Czw Mar 26, 2015 2:54 pm

Kiedy spytał o najbliższe występy Ren zaciągnął się dymem nieco mocniej niż zwykle. Kiedyś nie musiał odpowiadać na takie pytania. Wystarczyło spojrzeć na plakaty rozsiane po całym mieście. Jego i Red kojarzyli nawet ci, którzy nie interesowali się graną przez nich muzyką. Może się wydawać, że nie było to tak dawno, ale show-biznes miał wyjątkowo słabą pamięć do swoich gwiazd. W końcu kiedy jedna z nich znikała, błyskawicznie wyrastały w jej miejsce dwie kolejne.
- W każdy czwartek i sobotę w klubie jazzowym „Three Horns”. To mała speluna, więc ciężko będzie ją znaleźć. Zapraszam, chociaż mam wrażenie, że możesz się tam strasznie wynudzić – stwierdził z lekką ostrożnością w głosie.
Jak wiadomo, nie należy oceniać książki po okładce, ale Chester nie sprawiał wrażenia kogoś, kto potrafiłby się wyciszyć i wsłuchać w dźwięki takiego rodzaju muzyki. Wprost kipiało od niego energią, a wzmianka o thrash i heavy-metalu sugerowała, że właśnie do takiego brzmienia pasował najlepiej. Subtelna muzyka jazzowa podana w akompaniamencie dymu papierosowego i mocnego alkoholu nie była dla wszystkich.
- Ustatkowane życie brzmi uroczo, ale możesz mi wierzyć, że niewielu muzyków takowe posiada. Muzyka jest naszą jedyną kochanką i rzadko znajduje się czas poza nią – zaśmiał się pod nosem. - A co z tobą? Kawał chłopa z ciebie i pewnie nie jedna widziałaby się z kimś takim przy ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pon Mar 30, 2015 3:00 am

Podziemne korytarze były o tej porze idealnym miejscem na spotkania. Te całkiem przypadkowe, jak i również te bardziej zamierzone. Tu mieliśmy do czynienia z pierwszą opcją, co było dosyć fascynujące, że dwóch ludzi tak dobrze się ze sobą dogada już od pierwszej minuty rozmowy. Na telefon Chestera poczęły przychodzić smsy, telefony, maile, wszystko na raz, jednak podczas obchodu mężczyzna zawsze go wyciszał, więc nie zauważył tego nawet, czyli nie był na bieżąco z tym co się właśnie działo pod siedzibą Scepter 4. Może to i lepiej? Na pewno nie chciałby widzieć tak rozwścieczonej Amayi. Poza tym ich przemiłą konwersację zaczęły zakłócać rzeczy. Członek klanu niebieskich, stojąc przodem do swojego nowo poznanego kompana Rena, zobaczył w pewnej chwili członka klanu Złotych. Nie było żadnych niedomówień w tym temacie. Szczupła sylwetka odziana w płaszcz, na twarzy posiadająca charakterystyczną maskę członków tego ugrupowania. Usagi. Oficjalnie przecież byli oficjalnie zagubieni, więc co w podziemiach miasta, między ludźmi, mógł robić właśnie jeden z nich?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Wto Mar 31, 2015 7:46 pm

Chester zaśmiał się głośniej na wspomnienie Rena o możliwym wynudzeniu się. Pozory na początku znajomości były bardzo ważne, a więc to całkiem normalne, że mężczyzna tak pomyślał. W końcu znali się dopiero kilka lub kilkanaście minut. Sam szyld "Three Horns" kojarzył i nawet był chyba wewnątrz, lecz to samo mógłby powiedzieć o każdej innej "spelunie", barze czy klubie. Zwyczajnie włóczył się niekiedy wolnymi weekendami nie wiedząc co ze sobą zrobić i popijał raz tu, raz tam przy okazji słuchając nieco dźwięków.
- Może wyglądam niepokornie, ale dobry kawałek muzyki potrafię docenić. Nieważne jaki byłby to gatunek. - odparł wyjaśniając i uśmiechnął się cwanie. To prawda, że było mu ciężko się wyciszyć, a nawet to nieosiągalne dla niego, lecz inaczej się sprawa miała w przypadku klimatycznego posiedzenia ze szklaneczką rudego napoju w dłoni. Taka przyjemność wymagała pewnych poświęceń, do których rzadko - ale jednak - Chester był zdolny.
Zatem Ren również nie miał ustatkowanego życia. Inni pewnie powiedzieliby "najwyższy czas" sugerując się wrażeniem o swoim wieku jakie roztaczał mężczyzna, jednak dla Chestera było to czymś godnym podziwu. Tyle lat swobody i oddania się pasji, życie marzeń. Słysząc wzmiankę o sobie i jego relacjach z kobietami zaśmiał się dumnie i podrapał po głowie jak speszony gówniarz, który został nakryty na rozmowie z koleżanką.
- Racja, oglądają się za mną i lgnął do mnie niekiedy. Pragnął mnie zwyczajnie, ale później według ich jestem "dziecinny" i "nieznośny" oraz innych parę takich. Cholera, nie mam szczęścia do lasek. - odparł znów stając normalnie, opierając lewą rękę o rękojeść szabli, a prawą o biodro. - I sam jestem wymagający. Poprzeczkę ustawiłem jebucko wysoko. Królowa Niebieskich, Amaya. Wiesz, jak to mówią - "jak kraść to miliony, jak kochać to księżniczki", a ja chcę mieć nie księżniczkę, a samą królową. - najpierw mówił to całkiem zwyczajnie, lecz później zaśmiał się dosyć donośnie jakby był z siebie dumny. Mówił szczerze, chociaż w takich sprawach to sam nie był pewien czy to prawda, czy kłamstwo.
Nagle rozmowę zakłóciła niesamowite zjawisko, którego nie mógł przeoczyć jako członek Scepter 4. Przed nim pojawił się jeden z klanu Złotych, którzy rzekomo zniknęli bez śladu. Chester od razu ustawił się jak należy, czyli prosto, lecz lewa dłoń odsunęła płaszcz i odsłoniła szablę - tak w razie czego.
- Złoty... - powiedział półgłosem wgapiając się w swój cel z lekkim uśmiechem. Przeniósł wzrok na Rena na chwilę i uśmiechnął się szerzej.
- A jednak nie ma nudy, obowiązki wzywają. - powiedział i przeszedł obok niego, by zwyczajnym krokiem podejść do Złotego. Jeżeli ten ruszy biegiem - pobiegnie za nim, jeżeli ten postanowi go zaatakować - jest gotów wyciągnąć szablę albo uskoczyć. Jeżeli zaś nic nie zrobi, to zwyczajnie stanie obok niego z szerokim uśmiechem i rozpocznie rozmowę.
- A kogo my tutaj mamy...? Czyżby panienka zgubiła się w ciemnym lesie i dopiero odnalazła drogę? - niezależnie od tego czy członek Złotych byłby mężczyzną czy kobietą. W sumie nie wiedział czy powinien go schwytać, czy puścić wolno, ale chwilowe zatrzymanie, by dowiedzieć się o tej sprawie, którą się zajmowali raczej nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t53-naturalna-czerwien-ubrana-w

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Wto Mar 31, 2015 8:59 pm

Tak jak Ren powiedział wcześniej, młodość i ambicja to piękne połączenie. Nie dość, że chciał oczyścić to miasto ze zbrodni niczym jakiś superbohater z amerykańskich komiksów to jeszcze jego celem była dziewczyna z najwyższej możliwej ligi. Ani pewności siebie, ani lekkomyślności nie można było mu odmówić. Tacy jak on z pewnością nie mogą narzekać na brak towarzystwa.
- Nie pozostaje mi nic innego tylko życzyć ci powodzenia. Będziesz go potrzebować jak najwięcej – odparł i również się zaśmiał, chociaż nie tak dosadnie jak jego towarzysz.
Kiedy Chester zainteresował się osobnikiem odzianym w płaszcz i mającym maskę na twarzy Ren również zlustrował go wzrokiem, zaciągając się przy okazji dymem. Miał wrażenie, że kiedyś słyszał o podobnych do niego, ale od jakiegoś czasu zupełnie się o nich nie mówiło. Ciekawe co z tego spotkania wyniknie. Pewnie nic dobrego, przynajmniej dla ludzi w najbliższej okolicy.
- Uważaj na siebie – mruknął na pożegnanie i zaczął się zastanawiać, czy nie jest to odpowiedni moment, żeby się stąd ulotnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Sro Kwi 01, 2015 3:53 pm

Gdy tylko Chester podszedł do sylwetki złotego członka klanu, ta rozproszyła się w powietrzu. Mężczyzna nie zdążył nawet do niej podejść dobrze. W korytarzach zrobiło się zimno w dość szybkim tempie, a każde wyjście stamtąd zostało zablokowane. Ludzie, którzy chcieli się wydostać zaczęli krzyczeć,  i nie trzeba było długo czekać na to, by panika ogarnęła wszystkich przebywających akurat w felernym miejscu. Złoty znów się pojawił, tym razem tuż przed twarzą Rena. Nadal miał na głowie maskę, z której wyzierały tylko oczy. Dwa, czarne węgliki, błyszczące w świetle halogenów. Postać się nie ruszała. Po prostu stała w absolutnym spokoju i się patrzyła.

W ogólnej histerii ludzi, do umysłów obu panów przedarło się coś. Jedna myśl. Jedno zdanie, które było bardzo dobrze słyszalne, ponad innymi dźwiękami zewnętrznymi.


Znajdźcie mnie, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Strain

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pią Kwi 03, 2015 9:50 am

Wystarczyło jedno mrugnięcie, jedna chwila nieuwagi, żeby człowiek w masce zniknął, a wokół zaczęły się dziać dziwy i dziwactwa. Kiedy chłód zaczął ogarniać to miejsce, a wyjścia zostały zablokowane ludzie zaczęli panikować, czemu nie można było się dziwić. Zwykły szary człowiek nie jest przyzwyczajony do takich sytuacji, a Ren nigdy nie uważał się za niezwykłego pomimo swoich zdolności. Nie spanikował co prawda, tylko na moment stanął jak wryty z papierosem w ustach zastanawiając się co wydarzy się za chwilę. Gdy postać w masce błyskawicznie pojawiła się tuż przed nim wzdrygnął się, ale nie krzyknął. Może było to doświadczenie wyniesione ze współczesnych horrorów, które opierają się na właśnie takich kliszach, a może dlatego, że ten niewielki ułamek sekundy pozwolił mu wyczuć zamaskowaną postać zanim wyrosła jak z podziemi. Któż to wie.
- Witaj – przywitał się i zachowując zimną krew wyciągnął papierosa z ust. Gdyby miał w nich dym pewnie wypuściłby go prosto w jego maskę, ale to by było bardzo niegrzeczne zachowanie z jego strony. Tak czy inaczej postać nie poruszyła się tylko patrzyła na niego bez słowa. Zastanawiał się czy jest gotowy na ewentualny atak i z przykrością odkrył, że nie jest. Przemiana zajęłaby zbyt dużo czasu, a jej wykorzystanie ściągnęłoby zbyt wielu gapiów. Nieciekawa sytuacja, naprawdę.
Wówczas do jego umysłu przeniknęły słowa człowieka w masce co zrobiło na Renie większe wrażenie niż pojawianie się przed jego oczami czy terroryzowanie biednych ludzi.
- Nie pracuję za darmo – wypalił bez zastanowienia Ren. - Jeżeli pod tą maską nie skrywa się jakaś ślicznotka, to musimy porozmawiać o honorarium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Podwładny Niebieskiego Króla

PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   Pią Kwi 03, 2015 4:41 pm

Jak zwykle praca Chestera nie mogła być łatwa i przyjemna. To dobrze! Im trudniej, tym ciekawiej i tak dalej. Jednak inaczej było, jeżeli w grę wchodzili zwyczajni cywile. Oni wszystko komplikowali i to swoim bardzo typowym zachowaniem, na które nie mógł być białowłosy zły. Panika to naturalna sprawa chociaż bardzo prymitywna i zwierzęca. To zabawne, że akurat ktoś tak prosty jak ten chłopak myślał o złożoności zachowań. Mniejsza z tym. Gdy tylko złoty zniknął, pan w niebieskim zaśmiał się lekko i spostrzegł zmiany w temperaturze. Ludzie robili co do nich należało, więc Chester poczuł się zobowiązany jakoś zareagować. Nie zważając na członka zaginionego klanu, wyszedł na środek korytarza, tak aby wszyscy go widzieli.
- Cisza! Jestem z Scepter 4 i nie wcisnę wam kitu, że mam wszystko pod kontrolą, bo ni chuja nie mam. Ale jak będziecie drzeć mordy i biegać jak poparzeni, to nie pomożecie mi, więc z łaski swojej mordy w kubeł i siadać na dupie obok wyjść. Postaram się was uwolnić, miło byłoby jakbyście nie przeszkadzali sobie w przeżyciu. - niemal krzyczał, lecz wciąż był to zwyczajnie niski, donośny głos. Miał nadzieję, że to zadziała chociaż w jakimś stopniu. - Dziękuje. - dodał na koniec i wtem usłyszał głos w głowie. Nagle załapał o co może chodzić. Podszedł spokojnie do Rena wciąż trzymając odsłoniętą rękojeść swojej szabli, aby dobyć ją jeżeli nadejdzie taka potrzeba. Patrzył się na złotego i szturchnął muzyka w bok.
- Słyszałeś ten głos w umyśle? - zapytał, by upewnić się, że to nie jego wyobraźnia no i czy wiadomość jest skierowana tylko do niego, czy jeszcze do reszty tutaj przebywających. Nie czekając na odpowiedź mężczyzny postanowił wytłumaczyć resztę.
- "Znajdźcie mnie, proszę" - tyle usłyszałem. Pewnie to co widzimy to tylko niematerialna wizja tego człowieka, który chce abyśmy go odszukali. Słyszałeś o klanie złotym? - zapytał na koniec i rozglądnął się ponownie po otoczeniu w poszukiwaniu jakiejś podpowiedzi. Robiło się zimniej? Wejścia do korytarzy były jakoś specjalnie czymś zablokowane? Chciał się tego dowiedzieć, ale najpierw ważniejsze - informacje. Bez nich mógł zrobić krzywdę tym cywilom, a bardzo nie chciał ich zranić. Tak samo jak nie chciał dedukować. Chester był prostym siepaczem od niewymagających główkowania spraw. Jak trzeba było kogoś złapać lub pozbyć się, to on był w sam raz, ale poszukiwania z zagadką? Będzie cholernie ciężko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t53-naturalna-czerwien-ubrana-w
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Podziemne korytarze   

Powrót do góry Go down
 

Podziemne korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Our bodies get bigger, but our hearts get torn up. :: Teren miasta :: Centrum miasta-
Współpraca
Raashtram PBF Vampire KnightHogwartDreamWild Land AAFAXIS MUNDIOne Piece Revolution






BlackButler









Akademia Superbohaterów







Król Lew







Kuroko no basuke



The Walking Dead

Spirit Animals World