IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leighton "Leslie" Blake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Różowy Król

PisanieTemat: Leighton "Leslie" Blake   Czw Lut 12, 2015 1:47 pm

We got nothing in this world.



Leighton "Leslie" Blake 18 Różowy klan Król

Charakter

Człowiek, który jest aniołem na ziemi. Dosłownie. Jego cierpliwość sięga limitem granic Rosji co najmniej. Zawsze pomoże o ile zdoła. Dlatego ceni sobie ponad własne życie umiejętność jaką został obdarzony. Posiadanie możliwości leczenia innych zawsze dodawało mu skrzydeł. Jak wspomniane zostało, Lesliego nie ruszy nic, całe życie spędził w otoczeniu młodszych, którym musiał pomagać, więc to co jest teraz, to dla niego pikuś. Chłopak ma baaaardzo wrażliwą naturę. Często słowa ludzi potrafią ranić, a on zawsze dusi to w sobie i odchodzi z uśmiechem na ustach, bo ma swoją godność. Wyzwiska dotyczące jego wyglądu były dla niego na porządku dziennym, ale naprawdę zawsze starał się tym nie przejmować. Tłumienie emocji do dobrych nie należy, ale Leslie wychodzi z przekonania, że powinno się wszystko przyjmować na klatę. Tak żeby się od niej odbiło i poległo w zapomnieniu, w samych czeluściach chamskich rzeczy. Gdyby dali mu pieniążka za każdą obrazę w przeszłości, to byłby naprawdę bogatym człowiekiem. Zawsze zostawało mu wyżycie się na jakiś materialnych przedmiotach w zaciszu swojego kąta mieszkania. Na przykład dźganie ołówkiem papieru. To wyzwala złą energię podobno, i mimo że nie wierzy w żadne z tych rzeczy, a wróżbiarstwo uważa za stek wierutnych bzdur, miał wrażenie, że to jednak pomaga bądź co bądź.
Różowy król ma nawyk wzdychania. Robi to bardzo często i w rożnych sytuacjach. Wątpię, że jest to przez niego kontrolowane jeszcze, a jego najbliższe otoczenie, przestało już nawet zwracać uwagę na takie rzeczy w jego zachowaniu. Wiedzą, że za każdym razem mogą się do niego zwrócić o poradę czy wyjaśnienie jakiś rzeczy. A młodzieniec się zgodzi, ponieważ nie ma za grosz asertywności i każdy na ładne oczy może coś od niego uzyskać. Nawet osoba, która dała mu w jakikolwiek sposób w kość w przeszłości. Wiąże się to też z tym, że Blake zawsze daje innym drugą szanse. (A potem trzecią, czwartą, piątą...) Traktuje innych tak, jak sam chciałby być traktowany, a ten cel został uzyskany dopiero po odkryciu swojej mocy.
Chłopak nie miał rodziców. Nie pamięta ich. Nigdy nie poczuł jakieś miłości w życiu i tego naprawdę mu brakuje, może to właśnie to jest pierwotną przyczyną jego dziwnych zachowań.
Co tu dużo mówić. Podsumowując, Leslie jest cichym chłopakiem, który woli się izolować niż przebywać z innymi, oczywiście jeśli inni nalegają, on im ulega bez wahania. Woli czuć się gorzej, ale mieć poczucie, że komuś jest lepiej. Tak właśnie działa jego nazbyt wrażliwa uroda. Ogólnie w towarzystwie sprawia wrażenie szklanki, której do rozbicia się wystarczy tylko jedno leciutkie dotknięcie.


Aspekt

Niziutki chłopaczek wyglądem przypominający jeszcze dziecko. Na swoje 155 centymetrów wzrostu waży 50 kilogramów i jest to waga jak najbardziej prawidłowa. Leslie wie wszystko o dobrym odżywianiu i jak pracoholizm może wpływać niekorzystnie na sylwetkę. Brzmi jak gadanie baby, ale niestety, to jest ten typ człowieka, który poświęca się dla tego co robi, a także lubi dobrze się prezentować. Jego jasne włosy są często obiektem drwin i głupich wyzwisk, ponieważ rzadko kiedy ktoś posiada taki naturalny odcień. Właściwie się to nie zdarza w Azji.
Chłopak patrzy na świat swoimi różowymi oczętami z dozą spokoju i cierpliwości. To śmieszne jak w niektórych tęczówkach można zobaczyć odzwierciedlenie jakiejś cechy charakteru. Posiada też wiecznie rozszerzone źrenice zupełnie jakby brał coś przed momentem, jednak uspokoję. Les nigdy nie bawił się w takie rzeczy i nie zamierza. Uważa, że to uwłaczało by jego godności jako osobie, która z natury jest nastawiona na pomoc innym. Ubiera się jak bezdomny. Zupełnie nie ma wyczucia jakiegokolwiek stylu, a wszelkie zakupy pozostawia swoim podwładnym, którzy nie mogą patrzeć na jego szafę. (Oh, jakie płytkie...) Choć jak właściwie ubiera  osoba z ulicy? Młodzieniec nigdy miał aż tak źle, żeby nie mieć domu, więc sam nie wie. Zazwyczaj są to porwane ciuchy, chusty i wąskie spodnie. Ma to swój urok, ale jakby nie było, nie ma to dla niego żadnego znaczenia.
Na nogach praktycznie zawsze nosi glany trzydziestki. Uwielbia je i nie wymieniłby ich na nic innego. Czy to lato, czy zima, zawsze spotkasz go w nich, nieważne jak znoszone by były.
Co do upałów, to jest człowiekiem, któremu zawsze jest zimno. Trzydzieści stopni? Czas zostać w domu pod kocykiem, bo za zimno. Dlatego nie spotkasz w jego garderobie nic co nadawałoby się na gorące pory roku. Nie zauważysz go też na basenie czy nad wodą. Po prostu to nigdy się nie stanie.
Ewenementem w wyglądzie Lesliego jest jego twarz. Zawsze, gdy używa swoich mocy króla, na jego pyszczku pojawiają się ciemnoróżowe znaki, które rozrastają się w miarę korzystania z jego mocy. Sam przeszukał wiele ksiąg na temat tego czym mogłoby to być, dostał się również do kronik wcześniejszych różowych królów, ale żadna nie wyjawiła mu tego fenomenu.


Historia

Leslie, bo tak zwykli na niego wołać znajomi, a raczej ich resztki, urodził się w metropolii w Tokio. Był jedynakiem, a także sierotą. Dziwnie brzmi, prawda? Jedynak sierota. Ale jednak chłopakowi mówili to przez całe życie, a potem przerzucali z jednego domu dziecka do drugiego jak zabawkę. Po czasie przestał się tym przejmować, a także nie zwracał uwagi na swoje otoczenie. Po co zawierać przyjaźnie skoro nie znasz dnia i godziny, w której powiedzą ci, że masz się pakować, bo wyjeżdżasz? Nigdy nie znał swoich rodziców, ale też nie tęsknił za nimi. Uważał, że są dwa wyjścia. Albo zostawili go, bo musieli, albo bo są zwyczajnie złymi osobami i nie należy zwracać na nich uwagi. Także Leigh musiał zagryźć zęby i przeżyć swoje najbardziej młodzieńcze lata w niewiedzy, nieświadomości i niesprawiedliwości ludzkiej. Z wiekiem zaczął się dowiadywać o różnych rzeczach. Na pierwszy ogień poszło Scepter 4. Kiedyś w nocy przyjechali do sierocińca i zaczęli przesłuchiwać poszczególne dzieciaki. Mówili o jakiejś wojnie, mówili, że muszą znaleźć wszystkich powiązanych z płomieniami. Chłopak mimo tego, że za chwilkę stukała dorosłość, nie był zbyt pomocny w tej sprawie. Ale potem zaczął pytać starszych, powoli wprowadzał się w świat, który go swego rodzaju zafascynował. Zaczął się zamykać jeszcze bardziej, nie rozmawiał z nikim. Znikał na całe dnie, a najgorzej było żyć w przekonaniu, że nie jesteś potrzebny. Ludzie nie zauważają twojej obecności. Żyjesz w cieniu, robisz co chcesz... ale to jednak nie jest to co byś chciał. Kolejną osobą, którą poznał, był jakiś członek zielonego klanu. aTo te znajomości zaważyły na dalszych losach tego młodzieńca. I gdyby nie one, to prawdopodobnie byłby teraz kwiaciarzem, albo rolnikiem.

- Mówię ci, będzie spoko, młody, dostaniesz się do nas. - wysoki człowiek przekonywał, ciągnąc za sobą o wiele niższego. Wyglądał przy nim jak siedmioletnie dziecko, próbując nadążyć. W jego ciemnych oczach widać było lekki przestrach, jednak nie próbował się wyrywać. W końcu ktoś go widział. Nie stanowił powietrza. Wtedy nawet sądził, że mężczyzna pragnie mu pomóc. Że to wszystko z troski o jego osobę. Nie chciał wierzyć inaczej, więc może sobie to nawet wmawiał? I wtedy poznał zielonego króla. Hiko Sakuya. Najbardziej niebezpieczna osoba, przed którą Leslie stał w swoim życiu. Odbyło się w jakimś opuszczonym mieszkaniu. Ktoś kto całe życie nie narażał się zbytnio na jakieś złe rzeczy i w końcu musiał to zrobić. Wszystko na szczęście poszło sprawnie. Zdał pierwsze testy! Jednak gdy wychodzili i wracali, zaatakowano ich. Jedyne co z tamtego zdarzenia pamiętał Leighton, to ogień. Czerwone płomienie, które nagle pojawiły się wokół nich.

Obudził się w barze. Nigdy raczej nie zapuszczał się do takich przybytków, dlatego wszystko było dla niego nowością. Dziwni ludzie wokół. Z tymi obrzydliwymi uśmiechami. Uzbrojeni. Władający płomieniami. Nagle spośród nich wyszła dość wysoka kobieta. z zaciętym wyrazem twarzy.
- Czemu straszycie dzieciaka? - spytała ostrym tonem, a reszta jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się rozsunęła. - Wypad, nie macie tu czego szukać. - dodała i przysiadła obok przyszłego króla. - Jestem Hotaru. Władczyni czerwonego klanu. Przynieśli cie tu, bo nie miałeś znaku zielonych. Myśleli, że ta banda kretynów posuwa się do porywania najmłodszych. - I nagle wszystko stało się jasne. Choć nie, to jeszcze nie ten moment.
- Dzień dobry - wydusił z siebie chłopak i usiadł. Do tej pory leżał na ławce. Rozglądając się po pomieszczeniu nie wiedział co ma właściwie powiedzieć. Zacząć się tłumaczyć? Mówić, że on był tam dobrowolnie i nie z przymusu? - Przepraszam za kłopot. - W końcu tylko tyle udało mu się powiedzieć. Między uszami miał takie napięcie, że dziwił się, jak jeszcze dawał radę oddychać.
- Spokojnie młody. Ile ty masz lat, dwanaście? - pytanie zawisło między nimi. Kłamać? Mówić prawdę?
- Osiemnaście.... prze pani. - reflektował się dość szybko, ale jego natura cały czas podpowiadała, żeby wcisnąć się w najbliższą ławkę.
- Słucham? Naprawdę? O mój boże. Wyglądasz słodko jak się boisz. Ale nie martw się, nie zrobimy ci krzywdy. - tymi słowami wywołała na twarzy młodzieńca lekki uśmiech.


I zaczęły mijać dni, miesiące, Leighton od razu po szkole biegł do baru czerwonych, a gdy w końcu wywalili go z sierocińca zamieszkał tam. Zżył się ze wszystkimi. Zaczął ich nawet w pewnym momencie traktować jak rodzinę? Tak, zdecydowanie tak było. Oni stali się czymś więcej niż znajomymi. W środku czuł, że dużo im zawdzięcza. W końcu jednak coś się popsuć musiało. Niestety.

Ustawka. Zwykła, a może jednak nie? Leigh miał złe przeczucia. Noc wcześniej nie mógł zmrużyć oka. Nie dawało mu to spokoju. Nie chciał wewnętrznie, żeby Hotaru ładowała się do walki. Szczególnie, że jego przeczuć nie można ignorować. A przecież robiła to wcześniej wiele razy wcześniej. Jej żądza zemsty była jak ogień, ktorym władała. Silna, zdecydowana, po trupach do celu. Leigh naprawdę się o nią bał. Wiedział, że nic dobrego jej nie spotka z takim nastawieniem. Tak więc chłopak przezornie poszedł za nimi. Nie miał pojęcia co mógłby zrobić, przecież nie należał do klanu. Zakazali mu, ale musiał, po prostu musiał przekonać się na własne oczy, że ta kobieta jest bezpieczna.

Okazało się, że na miejscu był zielony król. Tylko czekał wraz ze swoimi ludźmi, próbując zapędzić kobietę w pułapkę. Idealna dla niej sytuacja. Było wiadome, że spróbuje go zabić. Bez skrupułów. Leighton z przerażeniem obserwował jak dwóch władców walczy. Niech się cieszy ten, kto nigdy nie świadkował takiej sytuacji. Niestety dla czerwonych, Hiko okazał się lepszy. Młodzieniec oglądał zza rogu wielkie miecze damoklesa, które tylko czekały na spadnięcie, modląc się by tego nie zrobiły, by ich blask nie przestał się tlić. Ku jego uldze nie padł ten kończący cios. Wszyscy żywi wracali do siedziby, mniej lub bardziej ranni. Serah dostała najbardziej, ale wyglądało, że z tego wyjdzie. Serce mu się krajało na ten widok. Jego koleżanka, a raczej już ktoś więcej. Przyjaciółka. Została odniesiona do Homry. Pocieszała ją tylko myśl, że i Hiko się dostało. Według samego Blake'a, w tamtym czasie dziewczyna przejawiała same egoistyczne działania. A co, gdyby straciła tam życie? Nawet nie chciał o tym myśleć.

Nocą świat zweryfikował nastawienie wszystkich. Z królową było coraz gorzej. Widocznie trucizna opanowała jej ciało, w dodatku nikt nie wiedział jaka, w konsekwencji nie umieli jej pomóc. To był chyba najcięższy moment w życiu tego osiemnastolatka. Ale jednocześnie decydujący o jego przyszłości. Nagle, siedząc na korytarzu, przed salą, w której leżała Hotaru, coś się stało. Do tej pory nie wie jak to wyjaśnić, jednak z opowieści będących wtedy z nim wynika, że jego wzrok stał się zamglony, a on sam wstał i wszedł do środka. Poszli za nim, oglądając, jak różowa poświata wypełnia całe pomieszczenie. Wracając do perspektywy Leightona, nagle po prostu wiedział, że może jej pomóc. "Coś" pociągnęło go za sobą. Przysiadł przy łóżku, skupiony jak nigdy, a potem wielka fala ulgi spłynęła na jego ciało. Wiedział co jej jest, a co ważniejsze, wiedział jak to naprawić. Jego postrzeganie zmieniło się o trzysta sześćdziesiąt stopni.

Świtem tego dnia, Sonea wpadła do sali, w której kłębili się wszyscy członkowie klanu wierni swojej królowej. Leighton akurat kończył swoją pracę, a sama uzdrowiona .
- Nad szpitalem unosi się miecz. - zdyszana dopadła do zebranych. - Ale jest jakiś.... inny? To nie jest ten należący do nas - rzuciła i opadła na krzesło. W tym samym momencie Hotaru otworzyła oczy.
- Jesteś jeszcze bardziej uroczy z różowymi oczami - zamruczała słabo i pacnęła chłopaka w czoło.
- Zamknij się. - odparł Leslie i odwrócił od niej wzrok. I tak właśnie dziwna sierota stała się różowym królem.


Ciekawostki

Jest królem klanu różowych. Wiąże się z tym niedawno odkryta, nieciekawa przypadłość. Mianowicie z każdym większym użyciem swojej mocy chłopak traci miarowo wzrok. Na razie wie o tym tylko on.
Lubi spać. To jedyne co naprawdę kocha w życiu. Jeśli akurat nie pracuje i jest spokój, potrafi poświęcić na ten cel szesnaście godzin z doby. Nowi podwładni wydają się być lekko zdziwieni, bo gdy rannych jest dużo, Leslie potrafi nie zmrużyć oka nawet do trzech dni.
Jego klan jest klanem, który pomaga. Ponieważ nie mają oni jakiś zdolności obronnych, pozostają w sojuszu z czerwonym klanem. Mają ochronę, a w zamian zajmują się rannymi czerwonymi. Oczywiście Leslie nie odmówi pomocy nikomu tak naprawdę.
Pali. Dużo za dużo.
Powiedzmy, że nie jest urodzonym przywódcą, okej? Nie lubi wydawać rozkazów, on prosi swoich podwładnych o coś, ale oni wiedzeni tym, że przecież król sam w sobie woli zrobić sam niż zlecić innym, często sami muszą sobie znaleźć robotę.
Cierpi na klaustrofobie i agorafobie. Boi się też ciemności, trupów, dzikich psów i małych dzieci. Czasem żałuje, że nie może sam siebie wyleczyć ze swoich słabości, bowiem często utrudniają mu życie.
Wygląda przerażająco gdy się wkurzy. Rzuca rzeczami.
Jego ulubioną porą roku jest zima.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czerwona Królowa

PisanieTemat: Re: Leighton "Leslie" Blake   Nie Lut 15, 2015 2:11 pm

Akceptuję kartę "braciszka" c: W sumie to nie wiem, czy mam Cię odsyłać do ogłoszeń Różowych, ale i tak Cię do nich odeślę! ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://city-of-kings.forumpl.net/t50-hotaru-fujiwara
 

Leighton "Leslie" Blake

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Our bodies get bigger, but our hearts get torn up. :: Wszystko o... :: Karty Postaci :: Zaakceptowane Karty Postaci-
Współpraca
Raashtram PBF Vampire KnightHogwartDreamWild Land AAFAXIS MUNDIOne Piece Revolution






BlackButler









Akademia Superbohaterów







Król Lew







Kuroko no basuke



The Walking Dead

Spirit Animals World